Re: pytanie do ?UTF-8?B?cnplbWll77+9bG5pa8OzdywgYXJ0eXN0w7N3IGkg?UTF-8?B?bHVkemkga8Ozcnp5IG5hcHJhd2TEmSBzcG9ybyAgICBwc3RyeWthasWh

user: MariuszF

Czarek [Wawa] wrote: > On Sun, 11 Sep 2005 10:19:50 +0200, MariuszF wrote: > > > >>>W roku 1914 niejaki Oskar Barnack wymyślił maszynkę do robienia knotów >>>na taśmie kinematograficznej. Marketingowcy zrobili z tego >>>najpopularniejszy aparat świata. >> >>Ciekawostka, a ja ciagle myslalem, ze jednak fotografowie wykorzystujac >>i doceniajac wszystkie zalety nowego wynalazku...:) > > > Niestety, zaleta była jedna - wiekość sprzętu, co powodowało łatwość > przenoszenia i obsługi. Mikrofilm rozpanoszył się z powodu lenistwa > fotografujących. >Nie sądzę, żeby w początkowym okresie znaczenie miała > długość filmu, bo wtedy chyba nie trzepano zdjęć tak bezmyślnie. > Owszem, mikrofilm sprawdza się w ekstremalnej reporterce [w zwykłej > lepsza jest srajtaśma], ale nagminne stosowanie nikczemnego formatu do > portretu czy pejzażu jest po prostu nieporozumieniem. Albo kitem > marketingowym :-) > > >>Na szczesie w fotografi liczy sie t y l k o obraz. > > > Zgadza się, właśnie o tym piszę. Porównaj co wychodzi z mikrofilmu, co > z syfraka, a co z wielkiego formatu... Przepraszam - niescisle sie wyrazilem - licza sie tylko tresci przekazywane obrazem. Wisi mi ile przenosi wielki format a ile mikrofilm. Zreszta uzywam jednego i drugiego. Gdy obraz dziala to wszystko jest Ok - moze byc nawet zrobiony wielkoformatowcem 30x40, przenosic 50% mniej informacji niz moja Nokia 6110 i byc reportazem z lotu motolotnia na ksiezyc. Zbyt wielu fotografow wykorzystuje wielki czy sredni format do robienia jak to nazywasz "knotow" i kaze sie podniecac ogladajacym nie wiadomo czym. Jest bardzo niewielu takich ktorzy s w i a d o m i e wykorzystuja specyfike wszelkich dostepnych technologii. pzdr,m. > > Czarek