Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: Marek Lewandowski

batorr wrote: http://60.240.12.51/ idiota. -- Marek Lewandowski ICQ#/GG#: mam dosc oszolomow, maile pisac. locustXpoczta|onet|pl http://www.pbase.com/mareklew, http://lockaphoto.stufftoread.com [! Odpowiadaj pod cytatem. Tnij cytaty. Podpisuj posty. !]

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek_Augustyński"

Marku Lewandowski, nie mam pojęcia kim jesteś ale po włączeniu grupy prfc rzucił mi się w oczy wątek „Ja sobie odpuszczam”:) zainteresowało mnie bo Twoi rozmówcy urządzili zbiorowy lament, byłem wiec ciekaw jakie zdjęcia robisz, no i sobie zajrzałem:) nie wnikam i nie interesuje mnie z czego wynika Twój fenomen na prfc ale jeśli masz ochotę to może wybrałbyś kilka fotografii, tak z 8 (swoich, takie które czujesz najbardziej) i pokazał je tutaj? Pozdrawiam Marek -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: locust@poczta.onet.pl

Marek Augusty=F1ski wrote: > Marku Lewandowski, nie mam poj=EAcia kim jeste=B6 ale po w=B3=B1czeniu gr= upy prfc > rzuci=B3 mi si=EA w oczy w=B1tek „Ja sobie odpuszczam”:) zain= teresowa=B3o mnie bo > Twoi rozm=F3wcy urz=B1dzili zbiorowy lament, by=B3em wiec ciekaw jakie zd= j=EAcia > robisz, no i sobie zajrza=B3em:) przepraszam za traum=EA :) > wynika Tw=F3j fenomen na prfc ale je=B6li masz ochot=EA to mo=BFe wybra= =B3by=B6 kilka > fotografii, tak z 8 (swoich, takie kt=F3re czujesz najbardziej) i pokaza= =B3 je > tutaj? nie wiem, czy a=BF z osiem si=EA znajdzie, ale zobaczmy,... pseudo-martwa natura: http://www.pbase.com/mareklew/image/43707456 n/t http://www.pbase.com/mareklew/image/56057944 =B3odzie http://www.pbase.com/mareklew/image/53692747 naga reporta=BF: http://www.pbase.com/mareklew/image/44768050 ludzie: http://www.pbase.com/mareklew/image/43705638 http://www.pbase.com/mareklew/image/43705629 streetphoto niezwi=B1zane: http://www.pbase.com/mareklew/image/43705915 streetphoto - seria czytaj=B1cych: http://www.pbase.com/mareklew/modern_reading (og=F3lnie pierwsze podej=B6cie do d=B3ugoterminowego cyklu, fotograficznie sieczka) jak wida=E6 ja tu czyta=E6, a nie si=EA wiesza=E6 przyszed=B3em. -- Marek Lewandowski fotoblog z nowo=B6ciami: http://lockaphoto.stufftoread.com galeria z r=F3=BFno=B6ciami: http://www.pbase.com/mareklew [ Odpowiadaj pod cytatem! Tnij cytaty! Podpisuj posty! ]

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "am"

streetphoto - seria czytających: http://www.pbase.com/mareklew/modern_reading (ogólnie pierwsze podejście do długoterminowego cyklu, fotograficznie sieczka) ............... nudne to jest, ciagle z boku, chowasz sie i nic nie opowiadasz??? walnij tak z 10.000 takich fotek i bedzie w czym wybierac, na razie to jest jedna, moze dwie i zdecydowanie sie na cukierkowaty kolor lub cz-b tez moze pomoc .a

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek Lewandowski"

am wrote: > nudne to jest, ciagle z boku, chowasz sie i nic nie opowiadasz??? mo=BFe nie mam nimi Tobie nic do powiedzenia? > walnij tak z 10.000 takich fotek i bedzie w czym wybierac, a po co... > na razie to jest > jedna, moze dwie to i tak du=BFo. > i zdecydowanie sie na cukierkowaty kolor lub cz-b tez moze pomoc komu? Szufladki sobie chcecie zrobi=E6 - prosz=EA bardzo, dla mnie mo=BFe by=E6 ta na dole, nie zale=BFy mi. -- Marek Lewandowski fotoblog z nowo=B6ciami: http://lockaphoto.stufftoread.com galeria z r=F3=BFno=B6ciami: http://www.pbase.com/mareklew [ Odpowiadaj pod cytatem! Tnij cytaty! Podpisuj posty! ]

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek_Augustyński"

A jeśli powiem, że liczy się tylko fotografia i jej powiązanie z autorem to w odniesieniu do zdjęć które pokazałeś będę mógł rozwinąć temat? Pozdrawiam Marek -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek Lewandowski"

Marek Augusty=F1ski wrote: > A je=B6li powiem, =BFe liczy si=EA tylko fotografia i jej powi=B1zanie z = autorem to w > odniesieniu do zdj=EA=E6 kt=F3re pokaza=B3e=B6 b=EAd=EA m=F3g=B3 rozwin= =B1=E6 temat? To brzmi jakby=B6 odnosi=B3 si=EA do innego posta, ni=BF ten, pod kt=F3rym si=EA dowieszasz. Ale niewa=BFne. Czy ja komu=B6 zabraniam si=EA wypowiada=E6? -- Marek Lewandowski fotoblog z nowo=B6ciami: http://lockaphoto.stufftoread.com galeria z r=F3=BFno=B6ciami: http://www.pbase.com/mareklew [ Odpowiadaj pod cytatem! Tnij cytaty! Podpisuj posty! ]

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek_Augustyński"

> > A jesli powiem, ze liczy sie tylko fotografia i jej powiazanie z > autorem to w > > odniesieniu do zdjc ktore pokazales bede mogl rozwinac > temat? > > To brzmi jakbyś odnosił się do innego posta, niż ten, pod którym > się dowieszasz. Nie no, piszę pod pokazanymi zdjeciami, w tym watku > Czy ja komuś zabraniam się wypowiadać? Zle mnie zrozumiales. Tym „mogę” staram sie cos zasugerowac.. Pozdrawiam Marek -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek Lewandowski"

Marek Augusty=F1ski wrote: > > Czy ja komu=B6 zabraniam si=EA wypowiada=E6? > Zle mnie zrozumiales. Tym „mog=EA” staram sie cos zasugerowac= .=2E Marku, je=B6li chces mi zasugerowa=E6, =BFe te zdj=EAcia s=B1 do dupy, to wal =B6mia=B3o, fa=B3szywa ostro=BFno=B6=E6 prze=B3azi mi=EAdzy szwami, bo = co o moich zdj=EAciach my=B6lisz napisa=B3e=B6 przecie=BF ju=BF w po=B6cie dwa oczka wy=BFej. Je=B6li sugerujesz, =BFe powinienem si=EA z tej grupy wynosi=E6, to prosz= =EA bardzo, najpro=B6ciej si=EA takie rzeczy m=F3wi wprost, usenet wolne medium, mo=BFesz mnie nawet profilaktycznie dopisa=E6 do mordpliku. Zastan=F3w si=EA, tak dla siebie, bo ja - wiem, po co pyta=B3e=B6 mnie o moje zdj=EAcia? -- Marek Lewandowski fotoblog z nowo=B6ciami: http://lockaphoto.stufftoread.com galeria z r=F3=BFno=B6ciami: http://www.pbase.com/mareklew [ Odpowiadaj pod cytatem! Tnij cytaty! Podpisuj posty! ]

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "am"

Użytkownik "Marek Lewandowski" napisał w wiadomości > nudne to jest, ciagle z boku, chowasz sie i nic nie opowiadasz??? może nie mam nimi Tobie nic do powiedzenia? > walnij tak z 10.000 takich fotek i bedzie w czym wybierac, a po co... > na razie to jest > jedna, moze dwie to i tak dużo. > i zdecydowanie sie na cukierkowaty kolor lub cz-b tez moze pomoc komu? Szufladki sobie chcecie zrobić - proszę bardzo, dla mnie może być ta na dole, nie zależy mi. ..... chcesz byc arogancki, twoje prawo, nie chcesz sluchac nikogo, prosze bardzo tylko po co pokazujesz zdjecia publicznie na forum? .am

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek Lewandowski"

am wrote: > chcesz byc arogancki, twoje prawo, nie chcesz sluchac nikogo, prosze bard= zo a co, mam si=EA rozp=B3aszczy=E6 pod Twoim raczej pustym komentarzem? > tylko po co pokazujesz zdjecia publicznie na forum? Bo Marek Augusty=F1ski o nie poprosi=B3. Zauwa=BFy=B3e=B6 istnienie drzewa w=B1tku? -- Marek Lewandowski fotoblog z nowo=B6ciami: http://lockaphoto.stufftoread.com galeria z r=F3=BFno=B6ciami: http://www.pbase.com/mareklew [ Odpowiadaj pod cytatem! Tnij cytaty! Podpisuj posty! ]

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek_Augustyński"

> > Zle mnie zrozumiales. Tym „mogę” staram sie cos zasugerowac... > Marku, jeśli chces mi zasugerować, że te zdjęcia są do dupy, to > wal śmiało, fałszywa ostrożność przełazi między szwami, bo co o > moich zdjęciach myślisz napisałeś przecież już w poście dwa > oczka wyżej. > Jeśli sugerujesz, że powinienem się z tej grupy wynosić, to proszę > bardzo, najprościej się takie rzeczy mówi wprost, usenet wolne > medium, możesz mnie nawet profilaktycznie dopisać do mordpliku. > Zastanów się, tak dla siebie, bo ja - wiem, po co pytałeś mnie o > moje zdjęcia? Ustalmy jedno, nie wiesz tego. Nie chce Ci sugerowac czy te zdjecia sa wedlug mnie dobre czy niedobre. Masz racje bylem ostrozny ale tylko dlatego, że chciałem, abys Ty się troche wypowiedzial. Nie napisałem co mysle o Twoich zdjeciach ani jednego zdania. Jest wiele osob, które robią takie czy siakie zdjecia i nie sa one czytane, przez tak liczne grono.. to jest moja ciekawosc. Nie sugeruje, ze powinienes się z kadkolwiek wynosic bo mam do wypowiadania się takie samo prawo jak Ty. Nie wiem co to jest mord plik i nie zamierzam cie nigdzie dopisywac. I zastanawiam się nad tym co pisze, wierz mi. A teraz nieostroznie:) Chciałbym abys odpowiedzial na moje wczesniejsze pytanie, jeśli nie masz ochoty to ok... Widze, ze masz przy sobie atrybuty gwiazdy wiec gdybys mogl zostawic je na boku byloby super. Pozdrawiam Marek -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "am"

Użytkownik "Marek Lewandowski" > chcesz byc arogancki, twoje prawo, nie chcesz sluchac nikogo, prosze bardzo a co, mam się rozpłaszczyć pod Twoim raczej pustym komentarzem? > tylko po co pokazujesz zdjecia publicznie na forum? Bo Marek Augustyński o nie poprosił. Zauważyłeś istnienie drzewa wątku? ................ nie chodzi o watek... tylko ogolne pokazywanie w sieci fotek jedyne co mnie zainteresowalo z wszystkich pokazanych, wiec wrzucilem trzy grosze .am

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek Lewandowski"

Marek Augusty=F1ski wrote: > Ustalmy jedno, nie wiesz tego. Ustalmy jedno: jak si=EA do mnie podchodzi, tak ja podchodz=EA. > Nie chce Ci sugerowac czy te zdjecia sa wedlug mnie dobre czy niedobre. M= asz > racje bylem ostrozny ale tylko dlatego, =BFe chcia=B3em, abys Ty si=EA tr= oche > wypowiedzial. Na razie poprosi=B3e=B6 o zdj=EAcia. Zdj=EAcia, kt=F3re zreszt=B1 ju=BF obejrza=B3e=B6, wi=EAc zgaduj=EA, =BFe chodzi o zobaczenie, co ja z tego tartaku uwa=BFam za deski. > Nie napisa=B3em co mysle o Twoich zdjeciach ani jednego zdania. Widzisz, nie rozmawiasz z osob=B1, kt=F3rej mo=BFesz zabroni=E6 czytania mi=EAdzy wierszami. A ja bardzo nie lubie by=E6 stawianym w uk=B3adzie odpytywanki. > Jest wiele osob, kt=F3re robi=B1 takie czy siakie zdjecia i nie sa one cz= ytane, > przez tak liczne grono.. to jest moja ciekawosc. Napisa=B3e=B6, =BFe nie obchodzi Ci=EA m=F3j fenomen na pyryfycy, wi=EAc o jak=B1 ciekawo=B6=E6 CHODZI? > A teraz nieostroznie:) Chcia=B3bym abys odpowiedzial na moje wczesniejsze > pytanie, je=B6li nie masz ochoty to ok... Na kt=F3re wczesniejsze pytanie nie da=B3em Ci odpowiedzi? > Widze, ze masz przy sobie atrybuty > gwiazdy wiec gdybys mogl zostawic je na boku byloby super. Widz=EA, =BFe masz przy sobie atrybuty bywalca z ugruntowan=B1 reputacj=B1. Gdyby=B6 je m=F3g=B3 zostawi=E6 na boku, by=B3oby super. -- Marek Lewandowski fotoblog z nowo=B6ciami: http://lockaphoto.stufftoread.com galeria z r=F3=BFno=B6ciami: http://www.pbase.com/mareklew [ Odpowiadaj pod cytatem! Tnij cytaty! Podpisuj posty! ]

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek Lewandowski"

am wrote: > nie chodzi o watek... tylko ogolne pokazywanie w sieci fotek wolno=B6=E6 s=B3owa w sensie og=F3lnym. > jedyne co mnie zainteresowalo z wszystkich pokazanych, wiec wrzucilem trzy > grosze Mi to raczej wygl=B1da=B3o na znaczenie terytorium. -- Marek Lewandowski fotoblog z nowo=B6ciami: http://lockaphoto.stufftoread.com galeria z r=F3=BFno=B6ciami: http://www.pbase.com/mareklew [ Odpowiadaj pod cytatem! Tnij cytaty! Podpisuj posty! ]

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "am"

> jedyne co mnie zainteresowalo z wszystkich pokazanych, wiec wrzucilem trzy > grosze Mi to raczej wyglądało na znaczenie terytorium. .......... fakt siusiam tu i tam :o] .am

fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "batorr"

Czolowy aktor ,rezyser polski Pan Machulski napisal po pobycie u nas ..bylem w raju..dziekuje Raj dla fotografow..8 pustych plaz ..najdluzsza ..ponad 20 km..3 duze jeziora...soczysty rainforest /gaje palmowe/ 4 parki narodowe,,,ryby ,krewetki,kraby..ostrygi..wszystko sam mozesz zlapac...delfiny...wieloryby.. wloska pogoda caly rok..mozliwosc korzystania w cenie wynajmu z..lodzi rybackiej...zaglowek.. NIKONA D 70.., NIKONA F100, z cala gama high performance obiektywow .. od 24 mm do 300 mm / wszystkie ..w calej lini 2.8 /, ..Contaxu G1 / rangefainder./. ..czego wiecej potrzebujesz do...wypoczynku popatrz na linki ...na piekne fotografie http://www.patv.com.au/Reklamy/Misia%20house/MIsia%20house.html http://www.patv.com.au/ http://www.pulspolonii.com/ zapraszamy

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek_Augustyński"

> > Nie chce Ci sugerowac czy te zdjecia sa wedlug mnie dobre czy > niedobre. Masz > > racje bylem ostrozny ale tylko dlatego, że chciałem, abys Ty się troche > > wypowiedzial. > Na razie poprosiłeś o zdjęcia. Zdjęcia, które zresztą już > obejrzałeś, więc zgaduję, że chodzi o zobaczenie, co ja z tego > tartaku uważam za deski. Nie o to mi chodzi. > > Nie napisałem co mysle o Twoich zdjeciach ani jednego zdania. > Widzisz, nie rozmawiasz z osobą, której możesz zabronić czytania > między wierszami. racja > ja bardzo nie lubie być stawianym w układzie > odpytywanki. A co mnie to obchodzi > > Jest wiele osob, które robią takie czy siakie zdjecia i nie sa one czytane, > > przez tak liczne grono.. to jest moja ciekawosc. > Napisałeś, że nie obchodzi Cię mój fenomen na pyryfycy, więc o > jaką ciekawość CHODZI? Ciekawi, nieciekawi.. już mnie ciekawi:) Obchodza mnie Twoje zdjecia i to jak Ty traktujesz fotografie. To jest dla mnie ciekawe. Ciekawe jest dla mnie to jak Ty rozumiesz wlasna tworczosc. > > A teraz nieostroznie:) Chciałbym abys odpowiedzial na moje wczesniejsze > > pytanie, jeśli nie masz ochoty to ok... > Na które wczesniejsze pytanie nie dałem Ci odpowiedzi? „A jeśli powiem, że liczy się tylko fotografia i jej powiązanie z autorem to w odniesieniu do zdjęć które pokazałeś będę mógł rozwinąć temat?” > > Widze, ze masz przy sobie atrybuty > > gwiazdy wiec gdybys mogl zostawic je na boku byloby super. > Widzę, że masz przy sobie atrybuty bywalca z ugruntowaną reputacją. > Gdybyś je mógł zostawić na boku, byłoby super. A z czego to widzisz? Bo smialem cie zapytac, czy w ogole zagadac? Czy to, ze rozmawiam z toba szczerze i chce się czegos dowiedziec az tak bardzo Ci nie pasuje. Powiedz, może po prostu nie życzysz sobie rozmawiać, po co te męki? Pozdrawiam Marek -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: Marek Lewandowski

Marek Augustyński wrote: >> ja bardzo nie lubie być stawianym w układzie >> odpytywanki. > A co mnie to obchodzi stawiasz pytania, oczekujesz odpowiedzi. Jeśli nie obchodzi cię stosunek rozmówcy do Twojego podejścia, to znaczy, że go nie szanujesz jako osoby, a ja - takich sytuacji nie lubię. > „A jeśli powiem, że liczy się tylko fotografia i jej powiązanie z autorem to > w odniesieniu do zdjęć które pokazałeś będę mógł rozwinąć temat?” powiedziałem, że nikomu tego nie zabraniam. > > Widzę, że masz przy sobie atrybuty bywalca z ugruntowaną reputacją. > > Gdybyś je mógł zostawić na boku, byłoby super. > A z czego to widzisz? Z tonu, który przyjałeś w pierwszej wypowiedzi, któy jest dla mnie jak twardą kredą po tablicy. Ale zostawmy kogucenie na boku, bo ja Ciebie a Ty mnie zaciekawiłeś, można zrobić wojnę, ale chyba nie ma sensu. Metody wiwisekcji psychoanalitycznej odpuść sobie, za to możesz powiedzieć, co Ci chodzi po głowie w ramach rozwinięcia wspomnianego tematu. -- Marek Lewandowski ICQ#/GG#: mam dosc oszolomow, maile pisac. locustXpoczta|onet|pl http://www.pbase.com/mareklew, http://lockaphoto.stufftoread.com [! Odpowiadaj pod cytatem. Tnij cytaty. Podpisuj posty. !]

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek_Augustyński"

>>> ja bardzo nie lubie być stawianym w układzie >>> odpytywanki. >> A co mnie to obchodzi >stawiasz pytania, oczekujesz odpowiedzi. Jeśli nie obchodzi cię stosunek >rozmówcy do Twojego podejścia, to znaczy, że go nie szanujesz jako >osoby, a ja - takich sytuacji nie lubię. Nie znam Cie, interesuje mnie Twoja fotografia i Twoje myslenie o fotografii. Nie wiem co lubisz a czego nie. Nie obchodzi mnie w jakiej sytuacji nie lubisz być stawiany bo jestem bezinteresownie zainteresowany rozmowa o fotografii. Pytam, jestem pytany, normalka.. nie mam zamiaru wyczowac niuansow czy Twoich nastrojow. Czytaj po prostu. Na tej grupie najwazniejsza jest chyba fotografia, a nie animozje jej uzytkownikow. >> „A jeśli powiem, że liczy się tylko fotografia i jej powiązanie z autorem to >> w odniesieniu do zdjęć które pokazałeś będę mógł rozwinąć temat?” >powiedziałem, że nikomu tego nie zabraniam. >> > Widzę, że masz przy sobie atrybuty bywalca z ugruntowaną reputacją. >> > Gdybyś je mógł zostawić na boku, byłoby super. >> A z czego to widzisz? >Z tonu, który przyjałeś w pierwszej wypowiedzi, któy jest dla mnie jak >twardą kredą po tablicy. Piszac w tym watku za pierwszym razem zrobilem to z usmiechem na twarzy. Wszedlem na pl.rec.foto.cyfrowa i rozsmnieszylo mnie kilka pierwszysch wypowiedzi we wspomnianym watku. W tym nastroju przenioslem się tutaj bo pamietalem ze jakis Marek Lewandowski, ten sam który podobno odpuszcza sobie grupe cyfrowa:) pojawil się tutaj. Majac okazje zajrzałem wiec do Twoich fotografii i nie wyrazajac na ich temat opini wdalem się w ta dyskusje. Moje intencje były i sa szczere, chcialem zapytac Cie dokad zmierza Twoja fotografia. Pokazales mi kilka zdjec, wybranych ekstra przez Ciebie no a ja nie widzac drogi, która ewentualnie podazasz, zadalem pytanie. Sadzilem, ze nakreslisz jakis tor. Zamiast tego mamy co mamy. Ale może masz racje.. teraz widze, ze moja wypowiedz rzeczywiscie mogla być odebrana negatywnie. >Metody wiwisekcji >psychoanalitycznej odpuść sobie, za to możesz powiedzieć, co Ci chodzi >po głowie w ramach rozwinięcia wspomnianego tematu. Powiem ale nie zakladaj, ze ja robie jakas wiwisekcje. Zadalem pytanie odnoszace się do wybranych fotografii, do tego co one pokazuja jako Twoje fotografie i jak okreslaja Ciebie jako ich tworce. Z mojego punktu widzenia zebrales kilka zdjec, które Tobie się podobaja. A ja szukam czegos wiecej i w tym momencie, nie interesuje mnie czy sa to dobre czy zle zdjecia. Szukam jakiegos kontekstu, zadaje pytanie dlaczego pokazales akurat te? I jeśli powiem, ze liczy się tylko fotografia i jej powiazanie z autorem to w odniesieniu do zdjec które pokazales nie będę umial rozwinac tematu... Zapytam teraz do przodu. Czy sam potrafisz określić siebie jako twórce na podstawie wybranych przez Ciebie fotografii? Pozdrawiam Marek -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: ps

Że tak się wtrącę - Marek (Augustyński :D) chce chyba po prostu się dowiedzieć, co Ty dalej będziesz z fotografią robił, w jakim kierunku szedł, jaką jej częścią się zajmował, i pewnie dlaczego akurat taką :) Nie kłóćcie się już ;-) Wiem, wiem, to tylko dyskusja ;-)

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: Marek Lewandowski

Marek Augustyński wrote: Ciach całość, z której większość klasyfikuję do worka: wleźliśmy sobie jeden z drugim na odcisk, przepraszam za zbyt ostrą reakcję, chyba zbytnio przywykłem do znanego i znającego towarzystwa :) > dlaczego pokazales akurat te? Pokazałem akurat te z kilku powodów, różnych po drodze, ale to hurtem z drugim pytaniem: > Czy sam potrafisz określić siebie jako > twórce na podstawie wybranych przez Ciebie fotografii? Wychodzisz z fałszywego założenia, że można mnie uznać za twórcę. Tymczasem ja na razie poznałem pi razy drzwi warsztat, doszedłem do fotografii od zadu strony, od elektroniki, która za cyfrową fotografią stoi, usiłuję nadrobić wieloletnie zaniedbania w edukacji w zakresie estetyki, kompozycji, techniki odzdziaływania. Jestem na etapie, zę dotarło do mnie, co to _naprawdę_ znaczy, że sprzęt nie robi zdjęć i eksperymentuję. Z drugiej strony z racji emigracyjnej półizolacji obserwuję ludzi i ich zachowania w ciasnych społecznościach, to prowadzi do tendencji do poszukiwania, co za twarzą się kryje, a fotografiia kusi, żeby spróbować to pokazać. Tego nie umiem dobrze, tym bardziej, że mam naturalne opory przed podejściem blisko i wycelowaniem obiektywu w twarz. Zdjęcia. Zwykłe, brakuje im kompletności, ale nie pokazują osób fałszywie: http://www.pbase.com/mareklew/image/44768050 http://www.pbase.com/mareklew/image/48892248 http://www.pbase.com/mareklew/image/48892245 http://www.pbase.com/mareklew/image/50075024 http://www.pbase.com/mareklew/image/43705648 tak, prędzej do albumu, niż do galerii, ale TAKIE chciałbym udoskonalić, aby nie mówiły fałszywie o ludziach, nawet, jeśli tą prawdą jest fałsz, za którym się kryją. Z fascynacją relacjami międzyludzkimi, które przy zacieśniającej się grupie społecznej degradują się szybko do zależności na poziomie zwierzęcym prowadzi ktrótka droga do otoczenia, które nastraja ludzi tak lub inaczej, zainteresowanie miejscami o silnym oddziaływaniu psychologicznym, tego już całkiem nie umiem, ale sobie próbuję w stylu http://lwow.home.pl/photoblog/index.php/2006/03/20/crypt/ Nie bawi mnie inscenizacja, impersonifikacja, stylizacja, -acja, -acja znaczy cały majdan robienia z ludzi kogoś, kim nie są. Ograniczenie bawi mnie martwa natura, mam ..na koncie'' jeden pomysł, który uważam za dobry, a którego połowa ludzi nie rozumie i dobrze mi z tym. Innymi słowy: nie ma MNIE do określenia jako twórcę, a co dopiero moich ZDJĘĆ. A fenomen pyryfycy wynika z tego, że jak ja mówię coś o technice, to rzadko się zdarza, żebym mówił całkiem od rzeczy, łeb mam analityczny a pióro dość lekkie, więc nawet i cykl wykładów gościnnych był na tematy techniki cyfrowej... Tyle, że nietrudno być wyższym od zagajnika, bo nikomu nic nie ujmując, mało który fotograf ma wykształcenie techniczne. pozdrawiam -- Marek Lewandowski ICQ#/GG#: mam dosc oszolomow, maile pisac. locustXpoczta|onet|pl http://www.pbase.com/mareklew, http://lockaphoto.stufftoread.com [! Odpowiadaj pod cytatem. Tnij cytaty. Podpisuj posty. !]

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: Marek Lewandowski

ps wrote: > dowiedzieć, co Ty dalej będziesz z fotografią robił, w jakim kierunku no to chyba ma lekturę 10 minut po Tobie :) > Nie kłóćcie się już ;-) Wiem, wiem, to tylko dyskusja ;-) sorry, poniosło mnie, wziął mnie pod włos, nieświadomie, a dobił gwoździem tym, że go to nie obchodzi. -- Marek Lewandowski ICQ#/GG#: mam dosc oszolomow, maile pisac. locustXpoczta|onet|pl http://www.pbase.com/mareklew, http://lockaphoto.stufftoread.com [! Odpowiadaj pod cytatem. Tnij cytaty. Podpisuj posty. !]

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek_Augustyński"

>> dlaczego pokazales akurat te? > Pokazałem akurat te z kilku powodów, różnych po drodze, ale to hurtem z > drugim pytaniem: >> Czy sam potrafisz określić siebie jako >> twórce na podstawie wybranych przez Ciebie fotografii? >Wychodzisz z fałszywego założenia, że można mnie uznać za twórcę. Sztuka ma spore problemy ze swoją nazwą:) Staram się trzymać tematu tej grupy i jak najbardziej zakładam, że tutaj rozmawia się o twórczości, o sztuce, o art. Nie zawsze mi to wychodzi ale się staram. Jeśli już dałes się namowic na pokazanie zdjec to na tej grupie jestes tworca pelna geba, albo przynajmniej można od Ciebie tego wymagac. Tak czy nie?:) Nie chce od Ciebie wymagac wiec po prostu stwierdzam, jestes tworca. > Z drugiej strony z racji emigracyjnej półizolacji obserwuję ludzi i ich > zachowania w ciasnych społecznościach, to prowadzi do tendencji do > poszukiwania, co za twarzą się kryje, a fotografiia kusi, żeby spróbować > to pokazać. Tego nie umiem dobrze, tym bardziej, że mam naturalne opory > przed podejściem blisko i wycelowaniem obiektywu w twarz. Aj waj:) > Zdjęcia. Zwykłe, brakuje im kompletności, ale nie pokazują osób > fałszywie: www.pbase.com/mareklew/image/44768050 www.pbase.com/mareklew/image/48892248 www.pbase.com/mareklew/image/48892245 www.pbase.com/mareklew/image/50075024 www.pbase.com/mareklew/image/43705648 > tak, prędzej do albumu, niż do galerii, ale TAKIE chciałbym udoskonalić, > aby nie mówiły fałszywie o ludziach, nawet, jeśli tą prawdą jest fałsz, > za którym się kryją. To jest tematyka, która mnie też bardzo zajmuje. Trochę inaczej bo nie wnikam czy to jest fałsz czy nie fałsz, ale czy jest kreacja czy jej brak. Jeśli model wie że jest fotografowany to kreuje się raczej zawsze, czy to już jest pewien fałsz? Pewnie tak. Może jest to tylko moje urojenie ale ja jestem bardzo wyczulony na pozowanie osoby fotografowanej i sądze, ze na wszystkich pieciu zdjeciach się ono znajduje... pozowanie, kreacja... falsz? Mówisz „prawdą jest fałsz za którym się kryją”. Czy ktos może być prawdziwie fałszywy? W rzeczywistości raczej nie, na fotografii raczej tak. Tylko jeśli ty wiesz, że naprawdę byli fałszywi to już nie możesz uznac ich wizerunków za prawdziwe. Portret to bardziej psychologia niż fotografia;) Chyba że operuje się tylko formą, czego akurat Ty nie robisz. > Z fascynacją relacjami międzyludzkimi, które przy zacieśniającej się > grupie społecznej degradują się szybko do zależności na poziomie > zwierzęcym prowadzi ktrótka droga do otoczenia, które nastraja ludzi tak > lub inaczej, zainteresowanie miejscami o silnym oddziaływaniu > psychologicznym, tego już całkiem nie umiem, ale sobie próbuję w stylu lwow.home.pl/photoblog/index.php/2006/03/20/crypt/ opis nie pasuje mi do historii na zdjeciach. brdziej mi to wyglada na przejcie podziemne i jego architektoniczną formę:) > Nie bawi mnie inscenizacja, impersonifikacja, stylizacja, -acja, -acja > znaczy cały majdan robienia z ludzi kogoś, kim nie są. Możesz z nimi nic nie robić, jeśli cię widzą to sami to zrobią;) > Ograniczenie bawi > mnie martwa natura, mam ..na koncie'' jeden pomysł, który uważam za > dobry, a którego połowa ludzi nie rozumie i dobrze mi z tym. A można to gdzieś znaleźć? Pozdrawiam Marek -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: Marek Lewandowski

Marek Augustyński wrote: > To jest tematyka, która mnie też bardzo zajmuje. Trochę inaczej bo nie wnikam > czy to jest fałsz czy nie fałsz, ale czy jest kreacja czy jej brak. Jeśli > model wie że jest fotografowany to kreuje się raczej zawsze, zgoda. > czy to już jest > pewien fałsz? Pewnie tak. Może jest to tylko moje urojenie ale ja jestem > bardzo wyczulony na pozowanie osoby fotografowanej i sądze, ze na wszystkich > pieciu zdjeciach się ono znajduje... pozowanie, kreacja... falsz? Mi pozowanie samo w sobie nie przeszkadza, mi przeszkadza najwyżej nienaturalność przyjmowanej pozy. No weźmy tego pstryka: http://www.pbase.com/mareklew/image/43705648 Wiadomo, że on nie lata z jęzorem na wierzchu w kółko po ulicy, tylko, że go wystawił pod fotkę. Ale to, jak się zaprezentował, nie jest pozą sztuczną, własną kreacją maski, tylko odruchowym gestem, charakterystycznym dla osoby, dla jego natury. POza nie stanowi kreacji syntetycznej w odniesieniu do modela. > Mówisz „prawdą jest fałsz za którym się kryją”. Czy ktos może być prawdziwie > fałszywy? ktoś może być naprawdę fałszywy. Można pokazać go wraz z uchyloną maską, tak, że widać, że jego postawa to gra. Praktycznie każdy ma jakieś swoje maskowanie, ale dla niektórych jest ono tak istotną cechą osobowości, że potret nie ujmujący tego rysu jest niekompletny. > Portret to bardziej psychologia niż fotografia;) sto procent zgody. > > Z fascynacją relacjami międzyludzkimi, które przy zacieśniającej się > > grupie społecznej degradują się szybko do zależności na poziomie > > zwierzęcym prowadzi ktrótka droga do otoczenia, które nastraja ludzi tak > > lub inaczej, zainteresowanie miejscami o silnym oddziaływaniu > > psychologicznym, tego już całkiem nie umiem, ale sobie próbuję w stylu > lwow.home.pl/photoblog/index.php/2006/03/20/crypt/ > opis nie pasuje mi do historii na zdjeciach. brdziej mi to wyglada na > przejcie podziemne i jego architektoniczną formę:) heh, z opisem się nieco rozpędziłem, a przedstawienie przejścia takim, jakie je odczuwam psychicznie na miejscu, fotograficznie mi nie wyszło, więc dysonans jest końkretny ;P > > Nie bawi mnie inscenizacja, impersonifikacja, stylizacja, -acja, -acja > > znaczy cały majdan robienia z ludzi kogoś, kim nie są. > Możesz z nimi nic nie robić, jeśli cię widzą to sami to zrobią;) jeśli sami to robią, to jest to część ich, portretującemu pozostaje rozpoznać, na ile ważna... > > Ograniczenie bawi > > mnie martwa natura, mam ..na koncie'' jeden pomysł, który uważam za > > dobry, a którego połowa ludzi nie rozumie i dobrze mi z tym. > A można to gdzieś znaleźć? http://www.pbase.com/mareklew/image/43707456 linkowałem już, ale utonął. Wyjasnień do tego nie będzie, to jest jakie jest i stanowi samo za siebie, albo i nie. -- Marek Lewandowski ICQ#/GG#: mam dosc oszolomow, maile pisac. locustXpoczta|onet|pl http://www.pbase.com/mareklew, http://lockaphoto.stufftoread.com [! Odpowiadaj pod cytatem. Tnij cytaty. Podpisuj posty. !]

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek_Augustyński"

>Mi pozowanie samo w sobie nie przeszkadza, mi przeszkadza najwyżej >nienaturalność przyjmowanej pozy. >No weźmy tego pstryka: www.pbase.com/mareklew/image/43705648 >Wiadomo, że on nie lata z jęzorem na wierzchu w kółko po ulicy, tylko, >że go wystawił pod fotkę. Ale to, jak się zaprezentował, nie jest pozą >sztuczną, własną kreacją maski, tylko odruchowym gestem, >charakterystycznym dla osoby, dla jego natury. POza nie stanowi kreacji >syntetycznej w odniesieniu do modela. Pewnie. Tylko w pewnym momencie okazuje się, że takich póz jest cała masa, a prawda, której my szukamy nie jest tak blacha. Rzadko bywa, że prawda jest ogólnie dostępna. Człowiek wyuczył się tylu przeróżnych metod na zatajanie swojego prawdziwego ja, że aby przebrnąć przez ten beton, niejednokrotnie trzeba poświęcić bardzo wiele. Czy ten uśmiechnięty gość jest szczery, czy jego poza nie jest naturalna? Mówisz, że jest więc pewnie tak jest, ale ja osobiście mam już dość takich uśmiechów. Chciałbym zobaczyć rzeczywisty uśmiech z dziąsłami na wierzchu i brakiem tchu, taki po którym ja też się uśmiechnę. To co odstawia ten koleś to pozówa:) Czy widziałeś kiedyś zestaw fotografii na których ludzie umierają ze śmiechu? Ja nie >> Mówisz „prawdą jest fałsz za którym się kryją”. Czy ktos może być prawdziwie >> fałszywy? > ktoś może być naprawdę fałszywy. Można pokazać go wraz z uchyloną maską, > tak, że widać, że jego postawa to gra. Praktycznie każdy ma jakieś swoje > maskowanie, ale dla niektórych jest ono tak istotną cechą osobowości, że > potret nie ujmujący tego rysu jest niekompletny. Ale po co pokazywać naprawdę fałszywego człowieka jeśli przed obiektywem większość taka jest? Czy to będzie widać, że on jest naprawdę fałszywy?.. pytam bo nie wiem. No i jak uchylić maske naprawdę fałszywemu człowiekowi kiedy trudno jest to zrobić tym niefałszywym? > > > Nie bawi mnie inscenizacja, impersonifikacja, stylizacja, -acja, -acja > > > znaczy cały majdan robienia z ludzi kogoś, kim nie są. >> Możesz z nimi nic nie robić, jeśli cię widzą to sami to zrobią;) > jeśli sami to robią, to jest to część ich, portretującemu pozostaje > rozpoznać, na ile ważna... mmm.. > > Ograniczenie bawi > > > mnie martwa natura, mam ..na koncie'' jeden pomysł, który uważam za > > > dobry, a którego połowa ludzi nie rozumie i dobrze mi z tym. >> A można to gdzieś znaleźć? www.pbase.com/mareklew/image/43707456 > linkowałem już, ale utonął. > Wyjasnień do tego nie będzie, to jest jakie jest i stanowi samo za > siebie, albo i nie. A no tak. To teraz się wypowiem na temat tego jednego zdjęcia, chociaż do tej pory nie wiem dlaczego ono jest Twoje:) To jest świetna fotografia, według mnie Pozdrawiam Marek -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek Lewandowski"

Marek Augusty=F1ski wrote: > www.pbase.com/mareklew/image/43705648 > Pewnie. Tylko w pewnym momencie okazuje si=EA, =BFe takich p=F3z jest ca= =B3a masa, a > prawda, kt=F3rej my szukamy nie jest tak blacha. Ale=BF oszywi=B6cie :D Inaczej mo=BFna by by=B3o zrobi=E6 jedno zdj=EAcie, podpisa=E6 ,,Marek'' i wszyscy by wiedzieli o Marku wszystko :) Ja mam ambicj=EA na razie umie=E6 zrobi=E6 zdj=EAcie nie takie, kt=F3e poka=BFe ca=B3=B1 prawd=EA, albo nawet wa=BFn=B1 prawd=EA, ale takie, kt=F3= re nie pokazuje nieprawdy. > Cz=B3owiek wyuczy=B3 si=EA tylu przer=F3=BFnych metod na zatajanie > swojego prawdziwego ja, =BFe aby przebrn=B1=E6 przez ten beton, niejednok= rotnie > trzeba po=B6wi=EAci=E6 bardzo wiele. Bardzo lubi=EA d=B3ugie imprezowe noce. Nie, ludzie nie zrzucaj=B1 masek tak ca=B3kiem, a nawet nie samodzielnie, ale ma=B3o jest aktor=F3w zdolnych gra=E6 kilkana=B6cie godzin z rz=EAdu i ani razu si=EA nie zawaha=E6. Moja dziewczyna m=F3wi w j=EAzyku, kt=F3rego nie rozumiem. Na spotkaniach w kt=F3rych uczestnicz=EA czasem, nie rozumiem, o czym toczy si=EA rozmowa, ale s=B3ysz=EA tembr g=B3osu, widz=EA emocje i kontrasty mi=EAdzy tym, co m=F3wi intonacja, co m=F3wi=B1 oczy, co gesty, r=EAce. Widz=EA, kto si=EA kogo boi, kto kogo podziwia, kto zazdro=B6ci, kto aspiruje. Oczywiscie nie prowadzi to do zrozumienia ludzi, ale pomaga, gdy widzisz, jakie sytuacje ich stresuj=B1, w czym uczestnicz=B1 ochoczo, a co jest wymuszone. Wtedy pr=F3buj=EA uchwyci=E6 tych ludzi w chwili, gdy si=EA zamy=B6l=B1, zdekoncentruj=B1, poka=BF=B1 swoj=B1 twarz. Raczej =B6rednio to wychodzi. > Czy ten u=B6miechni=EAty go=B6=E6 jest szczery, czy > jego poza nie jest naturalna? jest szczery, jest nienaturalna :) Jak ka=BFda poza :) Akurat to zdjecie pokaza=B3em nie dlatego, =BFebym uwa=BFa=B3, =BFe jest specjalnie dobrze uchwycone, a dlatego, =BFe osoba na nim, to m=F3j brat. Znaczy, wiem, jaki on jest. Widz=EA zdj=EAcie i widz=EA go =BFywego i wiem, kiedy mi te obrazy graja, a kiedy nie, nawet, je=B6li osoba postronna ze zdj=EAcia tego nie zobaczy, bo zdj=EAcie nie jest porz=B1dn=B1 fotografi=B1. > M=F3wisz, =BFe jest wi=EAc pewnie tak jest, ale ja > osobi=B6cie mam ju=BF do=B6=E6 takich u=B6miech=F3w. Chcia=B3bym zobaczy= =E6 rzeczywisty > u=B6miech z dzi=B1s=B3ami na wierzchu :-> http://www.pbase.com/mareklew/image/50600649 http://www.pbase.com/mareklew/image/49898092 http://www.pbase.com/mareklew/image/49916408 takie, tylko lepsze? > i brakiem tchu, to jest o tyle trudny temat, =BFe przynajmniej na moich klatkach trudno odr=F3=BFni=E6, czy rzeczona osoba le=BFy na stole i ryczy ze =B6miechu, czy wr=EAcz przeciwnie. Nie mam pomys=B3u i mimo pr=F3b nie potrafi=EA tego ujednoznaczni=E6 :D > Czy widzia=B3e=B6 kiedy=B6 zestaw fotografii na kt=F3rych ludzie umieraj= =B1 ze =B6miechu? no niestety - tylko w=B3asne, na kt=F3rych ja wiem, =BFe dusili si=EA ze =B6miechu, ale wygl=B1da r=F3wnie to dobrze, jakby umierali na krytyczny koklusz... > >> M=F3wisz „prawd=B1 jest fa=B3sz za kt=F3rym si=EA kryj=B1”= . Czy ktos mo=BFe by=E6 > prawdziwie > >> fa=B3szywy? fa=B3sz mo=BFe by=E6 jego natur=B1, nie wiem jak to uja=E6... Ludzie nosza maski nie dla samej maski, tylko dla ukrycia czego=B6 za ni=B1. S=B1 ludzie, dla kt=F3rych ta maska sama w sobie jest jakim=B6 celem. > > kto=B6 mo=BFe by=E6 naprawd=EA fa=B3szywy. Mo=BFna pokaza=E6 go wraz z = uchylon=B1 mask=B1, > > tak, =BFe wida=E6, =BFe jego postawa to gra. Praktycznie ka=BFdy ma jak= ie=B6 swoje > > maskowanie, ale dla niekt=F3rych jest ono tak istotn=B1 cech=B1 osobowo= =B6ci, =BFe > > potret nie ujmuj=B1cy tego rysu jest niekompletny. > Ale po co pokazywa=E6 naprawd=EA fa=B3szywego cz=B3owieka je=B6li przed o= biektywem > wi=EAkszo=B6=E6 taka jest? rozr=F3=BFnij pokazanie cz=B3owieka fa=B3szywego od pokazania cz=B3owieka fa=B3szywym. Mo=BFna go pokaza=E6 tak, =BFe wida=E6 tylko t=EA fa=B3szyw=B1 cz=EA=B6=E6,= ale ona nie jest wtedy do odr=F3=BFnienia od prawdy. Pokazanie dwoisto=B6ci osobowo=B6ci jest ju=BF czym=B6... > Czy to b=EAdzie wida=E6, =BFe on jest naprawd=EA fa=B3szywy?.. > pytam bo nie wiem. No i jak uchyli=E6 maske naprawd=EA fa=B3szywemu cz=B3= owiekowi > kiedy trudno jest to zrobi=E6 tym niefa=B3szywym? Czasem gruby tynk =B3atwiej odpada... >> www.pbase.com/mareklew/image/43707456 > A no tak. To teraz si=EA wypowiem na temat tego jednego zdj=EAcia, chocia= =BF do tej > pory nie wiem dlaczego ono jest Twoje:) > To jest =B6wietna fotografia, wed=B3ug mnie Dzi=EAkuj=EA. Dlaczego ono jest moje? Nie wiem. Mo=BFe w=B3a=B6nie dlatego. -- Marek Lewandowski fotoblog z nowo=B6ciami: http://lockaphoto.stufftoread.com galeria z r=F3=BFno=B6ciami: http://www.pbase.com/mareklew [ Odpowiadaj pod cytatem! Tnij cytaty! Podpisuj posty! ]

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek_Augustyński"

>Inaczej można by było zrobić jedno zdjęcie, podpisać ,,Marek'' i >wszyscy by wiedzieli o Marku wszystko :) >Ja mam ambicję na razie umieć zrobić zdjęcie nie takie, któe >pokaże całą prawdę, albo nawet ważną prawdę, ale takie, które >nie pokazuje nieprawdy. Eeee, zdjecie człowieka wiedzącego, że jest fotografowany ma nie pokazać nieprawdy;) Tobie chodzi o prawdziwie wyglądające zdjęcie, czyli tak czy siak o takie które pokaże ważna prawdę... bo tak po prostu będzie wyglądało. Kojarzysz ta fotogarfie ubogiej matki z dziećmi zrobiona w czasach wielkiego kryzysu? To było zdjęcie pozowane. Problem, który ruszam jest mentalny, w głowie. Ja np. robie zdjęcia pozowane i szukam w nich prawdziwego spojrzenia.. co już z założenie jest jakimś popierdzielenstwem:) I jeśli nie mam wrazenia, ze osoba przezemnie fotogarfowana rzeczywiscie przez chwile była normalna, to swiety boze nie pomoze. Sprowadza się to do tego ze ludzie przed obiektywem sa w miare normal wtedy kiedy nie okazuja emocji, jak maski. Jeśli pojawia się emocja to w zetknieciu z obiektywem momentalnie zostaje ona zafalszowana. Nie sugeruj się tym, to moje nocne mary;) >> Człowiek wyuczył się tylu przeróżnych metod na zatajanie >> swojego prawdziwego ja, że aby przebrnąć przez ten beton, niejednokrotnie >> trzeba poświęcić bardzo wiele. >Wtedy próbuję uchwycić tych ludzi w chwili, gdy się zamyślą, >zdekoncentrują, pokażą swoją twarz. Raczej średnio to wychodzi. Czyli fotografia podchwycona... to zupelnie co innego >> Mówisz, że jest więc pewnie tak jest, ale ja >> osobiście mam już dość takich uśmiechów. Chciałbym zobaczyć rzeczywisty >> uśmiech z dziąsłami na wierzchu > :-> > www.pbase.com/mareklew/image/50600649 > www.pbase.com/mareklew/image/49898092 > www.pbase.com/mareklew/image/49916408 > takie, tylko lepsze? Dwa pierwsze to stuprocentowe maski, przy trzecim maska się już wkrada:) Nie chodzi mi o takie zdjecia. I wcale nie mowie, ze maja być lepsze czy gorsze. Chce zobaczyc osoby które po prostu popuszczaja sobie bo już nie mogą.. tragiczny obraz tego co dzieje się z czlowiekiem kiedy brzuch peka mu ze smiechu. Wydaje mi się ze takie zdjecia nie widza swiatla dziennego bo zostaja uzanane, przez ich autorow, za niedobre, zle, nie trafione w moment.. Ludzie szukaja momentow zadumy, refleksji. Fotorafia slubna jest tu bardzo dobrym przykladem. Nie ma zdjec ryczacej spazmatycznym smiechem tesciowej ladujacej w talerzu z zupa. Takie zdjecia jako pierwsze laduja w koszu, te prawdziwe bezkompromisowe fotki. Ludzie, modele, chca być oklamywani i to jest jeszcze ok., ale dlaczego fotografowie oklamuja samych siebie tego już nie pojmuje. I bardzo często jest tak ze sa to portrecisci, psychologowie mowiacy pieknymi slowami o naturze czlowieka, o naturalnosci jego wizerunku, o wnetrzu.. Wiesz, to wszystko sa bzdety. Czlowiek to zwierze w ludzkiej skorze i najpiekniejsze kiedy ta skóre zedrze z siebie sam. >> i brakiem tchu, > to jest o tyle trudny temat, że przynajmniej na moich klatkach trudno > odróżnić, czy rzeczona osoba leży na stole i ryczy ze śmiechu, czy > wręcz przeciwnie. Nie mam pomysłu i mimo prób nie potrafię tego > ujednoznacznić :D Nie wiem, przeciez mamy zdolnosc do wyczowania czy czlowiek smieje się szczerze czy nie.. no chyba ze jestesmy podrywani, wtedy mamy zacme:)... Ja sam wiem doskonale kiedy mój smiech wydobywa się z trzewi a kiedy tylko z gardla. Tutaj nie musi być zadnego pomyslu i ujednolicania. Jeśli zrobisz zdjecie czlowieka szczerze smiejacego się i wyjdzie nieszczerze to odkladasz to zdjecie.. masz jednak szanse ze trafisz. W przypadku smiechu nieszczerego, zawsze będzie on nieszczery, nawet na fotografii... ty po prostu będziesz wiedzial, ze on sie smial nieszczerze. >> Czy widziałeś kiedyś zestaw fotografii na których ludzie umierają ze śmiechu? > no niestety - tylko własne, na których ja wiem, że dusili się ze > śmiechu, ale wygląda równie to dobrze, jakby umierali na krytyczny > koklusz... no i o to chodzi! > > Ale po co pokazywać naprawdę fałszywego człowieka jeśli przed obiektywem > > większość taka jest? > rozróżnij pokazanie człowieka fałszywego od pokazania człowieka > fałszywym. > Można go pokazać tak, że widać tylko tę fałszywą część, ale > ona nie jest wtedy do odróżnienia od prawdy. > Pokazanie dwoistości osobowości jest już czymś... To jest bardzo zaawansowana teoria, która przechodzi w praktyke w momencie kiedy się o niej zapomni.. Robisz na czuja, masz dwoista nature, a w pewnym momencie przegladasz się we wlasnych zdjeciach.. i nie masz pojecia jak do tego doszlo. >> Czy to będzie widać, że on jest naprawdę fałszywy?.. >> pytam bo nie wiem. No i jak uchylić maske naprawdę fałszywemu człowiekowi >> kiedy trudno jest to zrobić tym niefałszywym? > Czasem gruby tynk łatwiej odpada... ale z powikłaniami >>> www.pbase.com/mareklew/image/43707456 >> A no tak. To teraz się wypowiem na temat tego jednego zdjęcia, chociaż do tej >> pory nie wiem dlaczego ono jest Twoje:) >> To jest świetna fotografia, według mnie > Dziękuję. > Dlaczego ono jest moje? > Nie wiem. Może właśnie dlatego. Dlatego ze walisz glowa w mur. Na tym zdjeciu już pękł;) Nie wiem czy wiesz czego ja szukam w tej rozmowie. Pomysly, sposoby, falsz czy nie falsz.. jeden kij. Tutaj chodzi o nas i jak my odnajdujemy się we wlasnej fotografii.. na ile jestesmy w stanie się w niej przejrzeć. Zdjecie jest dobre, ale co z tego. Sam zrobilem w zyciu kilka dobrych i wiem, ze to nic nie znaczy. Pozdrawiam Marek -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek Lewandowski"

Marek Augustynski wrote: > >Ja mam ambicje na razie umiec zrobic zdjecie nie takie, kt=C3=B3e > >pokaze cala prawde, albo nawet wazna prawde, ale takie, kt=C3=B3re > >nie pokazuje nieprawdy. > Eeee, zdjecie czlowieka wiedzacego, ze jest fotografowany ma nie pokazac > nieprawdy;) Utopia, nie? :P > Ja np. robie zdjecia pozowane i szukam w nich prawdziwego > spojrzenia.. Ale wygl=C2=B9da, =C2=BFe gonisz za podobn=C2=B9 utopi=C2=B9, nieco inn=C2= =B9 drog=C2=B9 ;P > Sprowadza sie to do tego ze ludzie > przed obiektywem sa w miare normal wtedy kiedy nie okazuja emocji, jak ma= ski. > Jesli pojawia sie emocja to w zetknieciu z obiektywem momentalnie zostaje= ona > zafalszowana. O ile na obiektyw zwraca si=C3=AA uwag=C3=AA... Nie to, =C2=BFebym mia=C2=B3 co=C5=93 konkretnie na poparcie tezy, ale na s= pedach ludzkich po jakich=C5=93 50 - 100 klatkach ludzie przestaj=C2=B9 =C5=93ledzi=C3=A6 foto= grafa i ma si=C3=AA kr=C3=B3tkie okno czasowe, kiedy je=C5=93li co=C5=93 jest zafa=C2=B3szowywane to nie prz= ez wycelowanie szk=C2=B3a. > Nie chodzi mi o takie zdjecia. I wcale nie mowie, ze maja byc lepsze czy > gorsze. Chce zobaczyc osoby kt=C3=B3re po prostu popuszczaja sobie bo juz= nie > moga.. tragiczny obraz tego co dzieje sie z czlowiekiem kiedy brzuch peka= mu > ze smiechu. Jest pewien techniczny problem: zazwyczaj fotograf leje ju=C2=BF wtedy ze =C5=93miechu po pod=C2=B3odze ;P > Wydaje mi sie ze takie zdjecia nie widza swiatla dziennego bo > zostaja uzanane, przez ich autorow, za niedobre, zle, nie trafione w mome= nt.. Masz takie zdj=C3=AAcia? Bo ja - jak ju=C2=BF pisa=C2=B3em - pr=C3=B3buj=C3=AA w k=C3=B3=C2=B3ko, al= e ten stan agonalnego =C5=93miechu do =C2=B3ez w swojej finalnej fazie z=C2=B3apany na fotografii jest nieodr=C3=B3=C2=BFnialny od rozpaczliwego p=C2=B3aczu... > Ludzie szukaja momentow zadumy, refleksji. Fotorafia slubna jest tu bardzo > dobrym przykladem. Nie ma zdjec ryczacej spazmatycznym smiechem tesciowej > ladujacej w talerzu z zupa. Takie zdjecia jako pierwsze laduja w koszu, te > prawdziwe bezkompromisowe fotki. Ludzie, modele, chca byc oklamywani i to > jest jeszcze ok., ale dlaczego fotografowie oklamuja samych siebie tego j= uz > nie pojmuje. Fotografia =C5=93lubna to k=C2=B3amstwo od a do z, nie wiem, dlaczego zak=C2=B3adasz, =C2=BFe fotografowie ok=C2=B3amuj=C2=B9 tu siebie, IMO w tej fotografii nie ma miej= sca na fotografa, przynajmniej w takim wydaniu, jak u nas panuje - to jest k=C2=B3amstwo dla klienta. > I bardzo czesto jest tak ze sa to portrecisci, psychologowie > mowiacy pieknymi slowami o naturze czlowieka, o naturalnosci jego wizerun= ku, > o wnetrzu.. Wiesz, to wszystko sa bzdety. Czlowiek to zwierze w ludzkiej > skorze i najpiekniejsze kiedy ta sk=C3=B3re zedrze z siebie sam. Tak. Nie. Tak. Owszem, cz=C2=B3owiek jest zwierz=C3=AAcy, ale nie jest to jedyne, co w nim siedzi. S=C2=B9 jeszcze marzenia i aspiracje bycia czym=C5=93 wi=C3=AAcej ni=C2=BF = zwierzyn=C2=B9. Troch=C3=AA to jak r=C3=B3=C2=BFnica mi=C3=AAdzy aktem a pornografi=C2=B9, w obu spodziwa=C3= =A6 si=C3=AA mo=C2=BFna go=C2=B3ej baby. Mo=C2=BFna zredukowa=C3=A6 cz=C2=B3owieka do zwierz=C3=AAcego rdzenia, ale = czyni si=C3=AA mu tym krzywd=C3=AA, bo nawet, je=C5=93li nazwa=C3=A6 to k=C2=B3amstwem, ta cz=C3=AA=C5=93=C3=A6= zdartej pow=C2=B3oki jest kawa=C2=B3kiem dualizmu, kt=C3=B3ry stanowi o cz=C2=B3owiecze=C3=B1stwie. > > to jest o tyle trudny temat, ze przynajmniej na moich klatkach trudno > > odr=C3=B3znic, czy rzeczona osoba lezy na stole i ryczy ze smiechu, czy > > wrecz przeciwnie. Nie mam pomyslu i mimo pr=C3=B3b nie potrafie tego > > ujednoznacznic :D > Nie wiem, przeciez mamy zdolnosc do wyczowania czy czlowiek smieje sie > szczerze czy nie.. no chyba ze jestesmy podrywani, wtedy mamy zacme:)... = Ja > sam wiem doskonale kiedy m=C3=B3j smiech wydobywa sie z trzewi a kiedy ty= lko z > gardla. Tutaj nie musi byc zadnego pomyslu i ujednolicania. Jesli zrobisz > zdjecie czlowieka szczerze smiejacego sie i wyjdzie nieszczerze to odklad= asz > to zdjecie... Tu nie chodzi o to, czy to jest szczere czy nie. G=C2=B3=C3=AAboki, wstrz=C2=B9sajacy trzewiami =C5=93miech, na samym swoim ko=C3=B1cu, u szczytu, jest Katharsis podobnym, je=C5=93li n= ie identycznym z tym, jakie nast=C3=AApuje w szczytowej fazie rozpaczliwego szlochu. Buduj=C2=B9c= e go uczucia s=C2=B9 r=C3=B3=C2=BFne, ale to, co si=C3=AA potem z cz=C2=B3owiekiem dzieje, to swego rodzaju wstrz= =C2=B9s prowadz=C2=B9cy do roz=C2=B3adowania pot=C3=AA=C2=BFnej emocji. Je=C5=93li masz na my=C5=93li pocz=C2=B9tkow=C2= =B9 faz=C3=AA, r=C2=BFenie klasy konia, to jasne, wida=C3=A6 w ciemno, ale ten moment utraty panowania nad sob=C2=B9 jest - widoczny, szczery - ale nie wida=C3=A6 w nim ju=C2=BF, sk=C2=B9d cz=C2=B3owiek do niego dotar=C2=B3... > To jest bardzo zaawansowana teoria, kt=C3=B3ra przechodzi w praktyke w mo= mencie > kiedy sie o niej zapomni.. Robisz na czuja, masz dwoista nature, a w pewn= ym > momencie przegladasz sie we wlasnych zdjeciach.. i nie masz pojecia jak do > tego doszlo. tja.... > > Czasem gruby tynk latwiej odpada... > ale z powiklaniami ale nie da rady pokaza=C3=A6 prawdy absolutnej, bo ona nie istnieje bez kontekstu. >> www.pbase.com/mareklew/image/43707456 >> Dlaczego ono jest moje? >> Nie wiem. Moze wlasnie dlatego. > Nie wiem czy wiesz czego ja szukam w tej rozmowie. Pomysly, sposoby, falsz > czy nie falsz.. jeden kij. Tutaj chodzi o nas i jak my odnajdujemy sie we > wlasnej fotografii.. na ile jestesmy w stanie sie w niej przejrzec. Zdjec= ie > jest dobre, ale co z tego. Sam zrobilem w zyciu kilka dobrych i wiem, ze = to > nic nie znaczy. To zdj=C3=AAcie jest moje. Jest technicznie do dupy, pr=C3=B3bowa=C2=B3em je p=C3=B3=C5=B8niej powt=C3=B3rzy=C3=A6, to co wysz=C2=B3o, ju=C2=BF nie by=C2=B3o moje. Te=C2=BF zreszt=C2=B9 wisi = na www. Co stanowi o tym, =C2=BFe to uj=C3=AAcie jet moje, to zupe=C2=B3nie inna kw= estia. -- Marek Lewandowski fotoblog z nowo=C5=9Bciami: http://lockaphoto.stufftoread.com galeria z r=C3=B3=C5=BCno=C5=9Bciami: http://www.pbase.com/mareklew [ Odpowiadaj pod cytatem! Tnij cytaty! Podpisuj posty! ]

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek_Augustyński"

>> Wydaje mi sie ze takie zdjecia nie widza swiatla dziennego bo >> zostaja uzanane, przez ich autorow, za niedobre, zle, nie trafione w moment.. > Masz takie zdjecia? Może i mam ale już się gubie:) Wazne co kto pokaże a nie co zrobi. Pokaz, będziesz pierwszy;) > Bo ja - jak juz pisalem - próbuje w kólko, ale ten stan > agonalnego smiechu do lez w swojej > finalnej fazie zlapany na fotografii jest nieodróznialny od > rozpaczliwego placzu... No widzisz ile reporterzy donoszacy z zapalnych punktow swiata dopuscili się oszustw;) > Fotografia slubna to klamstwo od a do z, nie wiem, dlaczego > zakladasz, ze fotografowie oklamuja tu siebie, IMO w tej fotografii nie > ma miejsca na fotografa, przynajmniej w takim wydaniu, jak u nas panuje - to jest klamstwo dla > klienta. A dlaczego nie ma miejsca na fotografa? Co to za myslenie? Fotografowie oklamuja siebie dla kasy, ale czy kasa wyklucza bycie soba? >> I bardzo czesto jest tak ze sa to portrecisci, psychologowie >> mowiacy pieknymi slowami o naturze czlowieka, o naturalnosci jego wizerunku, >> o wnetrzu.. Wiesz, to wszystko sa bzdety. Czlowiek to zwierze w ludzkiej >> skorze i najpiekniejsze kiedy ta skóre zedrze z siebie sam. > Tak. Nie. Tak. Owszem, czlowiek jest zwierzecy, ale nie jest to > jedyne, co w nim siedzi. > Sa jeszcze marzenia i aspiracje bycia czyms wiecej niz zwierzyna. > Troche to jak > róznica miedzy aktem a pornografia, w obu spodziwac sie mozna > golej baby. > Mozna zredukowac czlowieka do zwierzecego rdzenia, ale czyni sie > mu tym krzywde, > bo nawet, jesli nazwac to klamstwem, ta czesc zdartej powloki > jest kawalkiem dualizmu, > który stanowi o czlowieczenstwie. Rzeczywiscie:) >> To jest bardzo zaawansowana teoria, która przechodzi w praktyke w momencie >> kiedy sie o niej zapomni.. Robisz na czuja, masz dwoista nature, a w pewnym >> momencie przegladasz sie we wlasnych zdjeciach.. i nie masz pojecia jak do >> tego doszlo. > tja.... tja czy nie tja tak jest.. pokazywanie dwoistosci natury czegokolwiek to sprawa czysto intuicyjna, majaca swoje korzenie w przezyciach autora. > > > Czasem gruby tynk latwiej odpada... > > ale z powiklaniami > ale nie da rady pokazac prawdy absolutnej, bo ona nie istnieje bez > kontekstu. Nic nie istnieje bez kontekstu. Troche odbiegne. Kontekstem wyjsciowym jestes Ty sam, jako fotograf i to jak Ty rozumiesz bycie naturalnym lub bycie nieszczerym. Jednak jakims cudem jedni sa w tym bardziej autentyczni od drugich... wedlug jakich kryteriów? Skad się to bierze, ze jeden czlowiek jest prawdziwy i jest powszechnie za takiego uzanawany a cala rzesza innych zbiera tylko ochlapy? > > Nie wiem czy wiesz czego ja szukam w tej rozmowie. Pomysly, sposoby, falsz > > czy nie falsz.. jeden kij. Tutaj chodzi o nas i jak my odnajdujemy sie we > > wlasnej fotografii.. na ile jestesmy w stanie sie w niej przejrzec. Zdjecie > > jest dobre, ale co z tego. Sam zrobilem w zyciu kilka dobrych i wiem, ze to > > nic nie znaczy. > To zdjecie jest moje. Jest technicznie do dupy, próbowalem je > pózniej powtórzyc, > to co wyszlo, juz nie bylo moje. Tez zreszta wisi na www. > Co stanowi o tym, ze to ujecie jet moje, to zupelnie inna kwestia. O to co stanowi, ze to zdjęcie jest Twoje pytam od poczatku naszej rozmowy:) Pozdrawiam Marek Ps. skad sie biora te problemy z tekstem, bo musze sie babrac w edytorze. To ode mnie czy od Ciebie? -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: Marek Lewandowski

Marek Augustyński wrote: > > Masz takie zdjecia? > Może i mam ale już się gubie:) Wazne co kto pokaże a nie co zrobi. Pokaz, > będziesz pierwszy;) nie, nie chodziło mi o demonstrację, tylko czy fizycznie udało CI się takie zrobić - znaczy, czy rozmawiamy o czymś co POTENCJALNIE egzystuje, ale jest ukrywane, czy o czymś, co zostało zrobione i się ukrywa :D > No widzisz ile reporterzy donoszacy z zapalnych punktow swiata dopuscili się > oszustw;) przesadzasz, mówisz o innym stanie :-> A jeśli mówisz o tym samym, to weź sobie takie reporterskie zdjęcie i wypreparuj z kontekstu twarz i spróbuj sobie zasugerować, że ona się właśnie końćzy smiać. Tylko nie weź jakiegoś zdjęcia z raną ciętą przez oczy. To, co widać na tych tragicznych zdjęciach, to kontekst, oraz ludzie, którzy są już po drugiej stronie spazmatycznego płaczu, w swego rodzaju terminalnym znieczuleniu... > A dlaczego nie ma miejsca na fotografa? Co to za myslenie? > Fotografowie oklamuja siebie dla kasy, ale czy kasa wyklucza bycie soba? Zaraz, bo teraz to ja się zgubiłem. Dlaczego zakładasz, że aby okłamywać klienta trzeba okłamywać też sibeie? Czekaj, inaczej, dlaczego, to mnie nie interesuje, ale: w jakim sensie fotograf okłamuje samego siebie? Jak dotychczas byłem zdania, że żeby dobrze łgać, to trzeba obiema nogami stać na prawdzie... >> ale nie da rady pokazac prawdy absolutnej, bo ona nie istnieje bez >> kontekstu. > Skad się to > bierze, ze jeden czlowiek jest prawdziwy i jest powszechnie za takiego > uzanawany a cala rzesza innych zbiera tylko ochlapy? Spójność obrazu. Nie ujednoznaczniaj _powszechnego_ uważania i rzeczytwistości, bo to trochę ryzykowne. Najsilniej działa IMO spójność obrazu, to jak człowiek się zachowuje i konsekwencja w tym niezależnie od zewnętrznego wpływu. Wystarczy dobra maska i stabilne plecy, oraz przynajmniej pozorny brak związku między głoszonymi poglądami a plecami, żeby mieć opinię osoby prawdziwej. > > To zdjecie jest moje. Jest technicznie do dupy, próbowalem je > > pózniej powtórzyc, > > to co wyszlo, juz nie bylo moje. Tez zreszta wisi na www. > > Co stanowi o tym, ze to ujecie jet moje, to zupelnie inna kwestia. > O to co stanowi, ze to zdjęcie jest Twoje pytam od poczatku naszej rozmowy:) I co, sądzisz, że jeśli zdjęcie będzie naprwdę moje, to będę Ci to w stanie wyłożyć, ba, będę chciał to wyłożyć na publicznym forum? Ja mam podejrzenie, że Ty z drzewa nie spadłeś, wiec stawiam, że zdjęcie, któe będzie naprawdę moje, to to, któe będzie dobre a do którego uzasadnienia nie będę miał w garści ;P > Ps. skad sie biora te problemy z tekstem, bo musze sie babrac w edytorze. To > ode mnie czy od Ciebie? z ostatnim postem to ode mnie, kodowanie było walnięte, bo odpisywałem w robocie i właśnie w edytorze tekstu redagowałem i zapomniałem o kodowaniu przy copy-paste. Teraz powinno być ok. -- Marek Lewandowski ICQ#/GG#: mam dosc oszolomow, maile pisac. locustXpoczta|onet|pl http://www.pbase.com/mareklew, http://lockaphoto.stufftoread.com [! Odpowiadaj pod cytatem. Tnij cytaty. Podpisuj posty. !]

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "marek augustyński"

> > > Masz takie zdjecia? > > > Może i mam ale już się gubie:) Wazne co kto pokaże a nie co zrobi. Pokaz, > > będziesz pierwszy;) > > nie, nie chodziło mi o demonstrację, tylko czy fizycznie udało CI się > takie zrobić - znaczy, czy rozmawiamy o czymś co POTENCJALNIE egzystuje, > ale jest ukrywane, czy o czymś, co zostało zrobione i się ukrywa :D To nie ma żadnego znaczenia czy ktos z nas takie zdjecia ma. Mówimy o sztuce, również wyboru wiec takie domysły co kto zrobił nie maja sensu. Tutaj chodzi o pokazanie, o demonstracje... patrzcie wybralem to to to i to właśnie jest moje... wtedy dopiero wiadomo co kto zrobił. A czy ja mam takie zdjecia w swoim archiwum? Calkiem możliwe, tylko że mnie interesuje coś innego, nie szczery lub nieszczery smiech > > No widzisz ile reporterzy donoszacy z zapalnych punktow swiata dopuscili się > > oszustw;) > > przesadzasz, mówisz o innym stanie :-> > A jeśli mówisz o tym samym, to weź sobie takie reporterskie zdjęcie i > wypreparuj z kontekstu twarz i spróbuj sobie zasugerować, że ona się > właśnie końćzy smiać. Tylko nie weź jakiegoś zdjęcia z raną ciętą przez > oczy. > To, co widać na tych tragicznych zdjęciach, to kontekst, oraz ludzie, > którzy są już po drugiej stronie spazmatycznego płaczu, w swego rodzaju > terminalnym znieczuleniu... No widzisz, czyli jednak ten koklusz na zdjeciach smiejacych się nie jest taki do konca. > > A dlaczego nie ma miejsca na fotografa? Co to za myslenie? > > Fotografowie oklamuja siebie dla kasy, ale czy kasa wyklucza bycie soba? > > Zaraz, bo teraz to ja się zgubiłem. Dlaczego zakładasz, że aby okłamywać > klienta trzeba okłamywać też sibeie? Czekaj, inaczej, dlaczego, to mnie > nie interesuje, ale: w jakim sensie fotograf okłamuje samego siebie? Rozmawiamy o sztuce? Nie chce na sile mowic komus czym jest sztuka wedlug mnie... każdy ma tutaj zupelna dowolnosc. Fotograf oklamuje siebie poprzez myslenie, ze nie ma dla niego miejsca... sam to powiedziales. > > O to co stanowi, ze to zdjęcie jest Twoje pytam od poczatku naszej rozmowy:) > > I co, sądzisz, że jeśli zdjęcie będzie naprwdę moje, to będę Ci to w > stanie wyłożyć, ba, będę chciał to wyłożyć na publicznym forum? Myślę że powinieneś próbowac to wyjaśniać, inaczej będziesz stal w miejscu. Rozmaiwaj ze swója fotografia. > Ja mam podejrzenie, że Ty z drzewa nie spadłeś, wiec stawiam, że > zdjęcie, któe będzie naprawdę moje, to to, któe będzie dobre a do > którego uzasadnienia nie będę miał w garści ;P Teorie na temat dobrego zdjecia sa tak samo bezcelowe jak to zdjecie. A teraz kiedy już Cie troche znam a Ty lubisz miedzywiersze to napisze wprost. Chyba rozsadny z Ciebie gosc ale to co mowisz zalatuje jakąs bufonadą. Nie mowie ze mówisz żle ale rozmawiamy o byciu autentycznym wiec czemu nie zalaczyc takiej dygresji. Jak już pisalismy portret to bardziej psychologia niż fotogarafia wiec sposób bycia tworcy ma tutaj znaczenie zasadnicze. Ty fotografujesz masowo, z tego co widze.. Wedlug mnie powinienes siasc i przyjrzec się swoim fotografiom... wybrac z 20 i zastanowic się dlaczego wybrales akurat te. Ten inwentarz, który prezentujesz, nie ma zadnej wartosci, tak samo jak Twoje teorie. Być może te ostatnie sa zbedne, może Twoją dzialką jest intuicja i bufonada.... to tez jest jakis temat. I żeby była jasnosc, pisze to bez specjalnych zgrzytow w stosunku do Ciebie. Szukam po prostu watkow, charakterow i jeśli te charaktery sa prawdziwe to ok. I jeszcze jedno. Zanim napisalem w tym watku wypowiedziales się w kierunku jego prekursora w sposób.. wiadomo jaki. To było zarozumialstwo, bo jestes zarozumialy, i fajnie tylko to jest wlasnie decyzja... jestem zarozumialy i przy tym się trzymam, bez teorii tlumaczacych jaki to nie jestem, bez gdyby toby... w fotografii lub jakiejkolwiek innej tworczosci Nie sadze zebys potrafil przetrawic to bez wypiekow na twarzy ale warto to przemyslec.. ja Ci to mówię:) Pozdrawiam Marek -- Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: Marek Lewandowski

marek augustyński wrote: > > nie, nie chodziło mi o demonstrację, tylko czy fizycznie udało CI się > > takie zrobić - znaczy, czy rozmawiamy o czymś co POTENCJALNIE egzystuje, > > ale jest ukrywane, czy o czymś, co zostało zrobione i się ukrywa :D > To nie ma żadnego znaczenia czy ktos z nas takie zdjecia ma. wiedziałem, że to napiszesz :) IMO ma znaczenie, bo ja nie jestem pewien, czy to, o czym piszesz, jest możliwe... > Mówimy o sztuce, > również wyboru wiec takie domysły co kto zrobił nie maja sensu. mam coraz silniejsze uczucie, że rozmawiamy ,,obok siebie'', chyba trza by nad tym usiąść. > Tutaj chodzi o > pokazanie, o demonstracje... patrzcie wybralem to to to i to właśnie jest > moje... wtedy dopiero wiadomo co kto zrobił. CZekaj, mi tu się plączą dwa wątki, w tym ten jest poboczny: sfotografowanie ludzi śmiejących się prawdziwie. To nie ma tu do wyboru nic, tu chodzi mi o samą możliwość stworzenia takiego zdjęcia... > A czy ja mam takie zdjecia w swoim archiwum? Calkiem możliwe, tylko że mnie > interesuje coś innego, nie szczery lub nieszczery smiech no więc co? Sama prawdziwość ludzi? Podałeś jako przykład szczerość śmiechu. Mi się wydaje, że z tą prawdziwością, zwłaszcza w fotografii, to jest gonienie utopii, ale to znowu jest filozofowanie. > > przesadzasz, mówisz o innym stanie :-> > > A jeśli mówisz o tym samym, to weź sobie takie reporterskie zdjęcie i > > wypreparuj z kontekstu twarz i spróbuj sobie zasugerować, że ona się > > właśnie końćzy smiać. Tylko nie weź jakiegoś zdjęcia z raną ciętą przez > > oczy. > > To, co widać na tych tragicznych zdjęciach, to kontekst, oraz ludzie, > > którzy są już po drugiej stronie spazmatycznego płaczu, w swego rodzaju > > terminalnym znieczuleniu... > No widzisz, czyli jednak ten koklusz na zdjeciach smiejacych się nie jest taki > do konca. w sensie? Nie jest stanem fatalnym? No, ofiary żyją :) Ale odpuszczę sobie generowanie teorii o nikłej możliwości poparcia fotografią. > Rozmawiamy o sztuce? > Nie chce na sile mowic komus czym jest sztuka wedlug mnie... każdy ma tutaj > zupelna dowolnosc. Fotograf oklamuje siebie poprzez myslenie, ze nie ma dla > niego miejsca... sam to powiedziales. Zaaz. Jeśli fotograf chce mieć miejsce i nie chce kłamać, to nie wyjdzie z tego kłamstwo dla klienta, tylko to, co fotografowi w duszy gra. Jeśli zatai on własny stosunek do tematu a przedstawi go tak, jak klient chce go widzieć, to czy jest to okłamywanie siebie? > > I co, sądzisz, że jeśli zdjęcie będzie naprwdę moje, to będę Ci to w > > stanie wyłożyć, ba, będę chciał to wyłożyć na publicznym forum? > Myślę że powinieneś próbowac to wyjaśniać, inaczej będziesz stal w miejscu. > Rozmaiwaj ze swója fotografia. Muszę publicznie? Jeśli chodzi o interakcję mnie z moimi zdjęciami, to jest ona raczej bez wartości dla osób trzecich. Jeśli chodzi o reakcję osób trzecich na moje zdjęcie, to moja z nim interakcja nie gra roli... > > Ja mam podejrzenie, że Ty z drzewa nie spadłeś, wiec stawiam, że > > zdjęcie, któe będzie naprawdę moje, to to, któe będzie dobre a do > > którego uzasadnienia nie będę miał w garści ;P > Teorie na temat dobrego zdjecia sa tak samo bezcelowe jak to zdjecie. hmmm. Może nieprecyzynie się wyraziłem, ale biegało o wykluczenie zdjęć, które są niewyjaśnialne ze względu na osobistą bezwartościowość. > A teraz kiedy już Cie troche znam a Ty lubisz miedzywiersze to napisze wprost. > Chyba rozsadny z Ciebie gosc ale to co mowisz zalatuje jakąs bufonadą. ;P Nie pierwszy mi to mówisz, taki mam charakter i chyba już go nie zmienię... > Nie > mowie ze mówisz żle ale rozmawiamy o byciu autentycznym wiec czemu nie zalaczyc > takiej dygresji. Jak już pisalismy portret to bardziej psychologia niż > fotogarafia wiec sposób bycia tworcy ma tutaj znaczenie zasadnicze. Ty > fotografujesz masowo, z tego co widze.. Wedlug mnie powinienes siasc i > przyjrzec się swoim fotografiom... wybrac z 20 i zastanowic się dlaczego > wybrales akurat te. Zgoda. Ale sposób fotografowania, masówka, odzwierciedla aktualny tryb mojego życia i póki nie zgram jednego z drugim nie będę umiał sie skupić. Ja to wiem i na razie pracuję nad ustabilizowaniem swojego czasu, a zdjęcia będą mogły podążyć za tym. Druga kwestia: fotografią, ogólnie przekazem wizualnym, zająłem się całkiem niedawno, jakieś 2 lata temu, z zerowym przygotowaniem - nazwijmy to - artystycznym. Rozmawiasz z osobą początkującą i całkowicie zieloną. > Ten inwentarz, który prezentujesz, nie ma zadnej wartosci, jako taki - i to wartości w sensie transcendentalnym - na pewno nie. Poza pamiątkową. > tak samo jak Twoje teorie. hmmm... Dlaczego? Pomijam kwestię, dlaczego akurat ta ocena jest w jakiś sposób wiążąca, podana bez kontekstu... > I jeszcze jedno. Zanim napisalem w tym watku wypowiedziales się w kierunku jego > prekursora w sposób.. wiadomo jaki. masz na myśli spamera? Widać nie zajrzałeś do podanego linka. > To było zarozumialstwo, bo jestes > zarozumialy, i fajnie tylko to jest wlasnie decyzja... jestem zarozumialy i > przy tym się trzymam, bez teorii tlumaczacych jaki to nie jestem, masz na myśli to, co piszę o sobie w tym wątku? Może. Ale - niezależnie od stopnia egoizmu i samouwielbienia - samookreślenie jest konieczne - na jakimś poziomie... Jeśli odbierasz to jako uzasadnienie takiej czy innej decyzji (o ile przy charakterze o decyzji mowa być może), to świadczy tylko o mojej kulawej umiejętnosci formułowania myśli... > bez gdyby > toby... w fotografii lub jakiejkolwiek innej tworczosci > Nie sadze zebys potrafil przetrawic to bez wypiekow na twarzy ale warto to > przemyslec.. ja Ci to mówię:) ;P Wiesz, chyba osądzasz mnie jako nieco bardziej wrażliwego niż jestem :] -- Marek Lewandowski ICQ#/GG#: mam dosc oszolomow, maile pisac. locustXpoczta|onet|pl http://www.pbase.com/mareklew, http://lockaphoto.stufftoread.com [! Odpowiadaj pod cytatem. Tnij cytaty. Podpisuj posty. !]

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek_Augustyński"

> > > nie, nie chodziło mi o demonstrację, tylko czy fizycznie udało CI się > > > takie zrobić - znaczy, czy rozmawiamy o czymś co POTENCJALNIE egzystuje, > > > ale jest ukrywane, czy o czymś, co zostało zrobione i się ukrywa :D > > > To nie ma żadnego znaczenia czy ktos z nas takie zdjecia ma. > > wiedziałem, że to napiszesz :) > IMO ma znaczenie, bo ja nie jestem pewien, czy to, o czym piszesz, jest > możliwe... To musi być możliwe > > Mówimy o sztuce, > > również wyboru wiec takie domysły co kto zrobił nie maja sensu. > > mam coraz silniejsze uczucie, że rozmawiamy ,,obok siebie'', moze troche > > Tutaj chodzi o > > pokazanie, o demonstracje... patrzcie wybralem to to to i to właśnie jest > > moje... wtedy dopiero wiadomo co kto zrobił. > > CZekaj, mi tu się plączą dwa wątki, w tym ten jest poboczny: > sfotografowanie ludzi śmiejących się prawdziwie. To nie ma tu do wyboru > nic, tu chodzi mi o samą możliwość stworzenia takiego zdjęcia... Też już się plątam. Wyszliśmy chyba od pełnego śmiechu podczas gdy model ma świadomość bycia fotografowanym. I tutaj mam wątpliwości czy taki śmiech jest możliwy. W przypadku portretu podchwyconego chyba nie ma dyskusji. Ale niech wreszcie ktoś to pokaże, tak, aby było jasne, że pokazuje właśnie to. > > A czy ja mam takie zdjecia w swoim archiwum? Calkiem możliwe, tylko że mnie > > interesuje coś innego, nie szczery lub nieszczery smiech > > no więc co? > Sama prawdziwość ludzi? Mnie interesuje spojrzenie, oczy. Znaczy się czy model zerka, gapi się, zagląda, czy po prostu patrzy, z pominięciem obiektywu, jak człowiek na człowieka.. prawdziwie. I kiedy jest to spojrzenie w człowieka (widza) a kiedy w ścianę. Ponadto interesuje mnie asymetria oczu i zawirowanie przez to powstające. Zacząłem swoje poszukiwania od moim zdaniem naturalnych osób chcąc uchwycić jakąś bezpretensjonalność, a teraz stoję na samym spojrzeniu a w zasadzie anatomii oczu i na tym czy człowiek potrafi spojrzeć w obiektyw jakgdyby patrzył na drugiego człowieka. To jest teoria, w praktyce wyglada to tak że, patrzenie i asymetria oczu to to co chciałbym aby było i to co jest u mnie. To jest moje zainteresowanie, a jak dochodzi do powstania takiego czy innego obrazka to już nie mam zielonego pojecia;) Sęk polega na tym, że to co robie nie urwało się z choinki tylko z czegoś wynika, a ja chce wiedzieć z czego. > Podałeś jako przykład szczerość śmiechu. Mi się wydaje, że z tą > prawdziwością, zwłaszcza w fotografii, to jest gonienie utopii, ale to > znowu jest filozofowanie. Możliwe, że fotografia, a sztuka fotografii szczególnie, to utopia. Doputy dopuki robi sie zdjecia nie myslac ze nigdzie się nie dojdzie jest ok. > > > przesadzasz, mówisz o innym stanie :-> > > > A jeśli mówisz o tym samym, to weź sobie takie reporterskie zdjęcie i > > > wypreparuj z kontekstu twarz i spróbuj sobie zasugerować, że ona się > > > właśnie końćzy smiać. Tylko nie weź jakiegoś zdjęcia z raną ciętą przez > > > oczy. > > > To, co widać na tych tragicznych zdjęciach, to kontekst, oraz ludzie, > > > którzy są już po drugiej stronie spazmatycznego płaczu, w swego rodzaju > > > terminalnym znieczuleniu... > > > No widzisz, czyli jednak ten koklusz na zdjeciach smiejacych się nie jest taki > > do konca. > > w sensie? Nie jest stanem fatalnym? No, ofiary żyją :) w sensie ze ich smiech jest osadzony w kontekscie i widac, ze to smiech. > > Rozmawiamy o sztuce? > > Nie chce na sile mowic komus czym jest sztuka wedlug mnie... każdy ma tutaj > > zupelna dowolnosc. Fotograf oklamuje siebie poprzez myslenie, ze nie ma dla > > niego miejsca... sam to powiedziales. > > Zaaz. Jeśli fotograf chce mieć miejsce i nie chce kłamać, to nie wyjdzie > z tego kłamstwo dla klienta, tylko to, co fotografowi w duszy gra. Jeśli > zatai on własny stosunek do tematu a przedstawi go tak, jak klient chce > go widzieć, to czy jest to okłamywanie siebie? Ja osobiście nie zgadzam się, ze w fotogarfii slubnej nie ma miejsca na fotografa. Nawet nie mam sily myslec inaczej, nie mowiac o przejsciu z tym do praktyki. > > > I co, sądzisz, że jeśli zdjęcie będzie naprwdę moje, to będę Ci to w > > > stanie wyłożyć, ba, będę chciał to wyłożyć na publicznym forum? > > > Myślę że powinieneś próbowac to wyjaśniać, inaczej będziesz stal w miejscu. > > Rozmaiwaj ze swója fotografia. > > Muszę publicznie? Nie musisz, ale ja jestem upierdliwy:) > Jeśli chodzi o interakcję mnie z moimi zdjęciami, to jest ona raczej bez > wartości dla osób trzecich. Dla jakich osób trzecich? > > tak samo jak Twoje teorie. > > hmmm... Dlaczego? Pomijam kwestię, dlaczego akurat ta ocena jest w jakiś > sposób wiążąca, podana bez kontekstu... Jaki sens ma teoria jeśli nie opiera się na praktyce;) > > I jeszcze jedno. Zanim napisalem w tym watku wypowiedziales się w kierunku jego > > prekursora w sposób.. wiadomo jaki. > > masz na myśli spamera? Widać nie zajrzałeś do podanego linka. Mam wrazenie, ze stwierdznie ze ktos jest idiota mowi wiecej o autorze tego stwierdzenia. Mi nawet się podoba mowienie o innych tak i siak. Osobiscie nie wierze w swietych, siewcow pokoju.. no ale mimo wszystko przychodzi jakas refleksja. Jeśli ja obrazam innych to w efekcie zaczynam rozumiec ich lepiej. Czlowiek to nie sciana i zazwyczaj odpowiada. > > To było zarozumialstwo, bo jestes > > zarozumialy, i fajnie tylko to jest wlasnie decyzja... jestem zarozumialy i > > przy tym się trzymam, bez teorii tlumaczacych jaki to nie jestem, > > masz na myśli to, co piszę o sobie w tym wątku? > Może. Ale - niezależnie od stopnia egoizmu i samouwielbienia - > samookreślenie jest konieczne - na jakimś poziomie... No to należy się określić zamiast pisać co by było gdyby... > Jeśli odbierasz to > jako uzasadnienie takiej czy innej decyzji (o ile przy charakterze o > decyzji mowa być może), to świadczy tylko o mojej kulawej umiejętnosci > formułowania myśli... Bardzo dobrze formułujesz myśli tylko zbytnio je dekorujesz... no ale to jest Twój styl z tego co widze... i ok. Z drugiej strony, nawiązując do wcześniejszych rozwazan, niczemu to nie służy. > > bez gdyby > > toby... w fotografii lub jakiejkolwiek innej tworczosci > > Nie sadze zebys potrafil przetrawic to bez wypiekow na twarzy ale warto to > > przemyslec.. ja Ci to mówię:) > > ;P > Wiesz, chyba osądzasz mnie jako nieco bardziej wrażliwego niż jestem :] Osądzam nie osądzam ale przemówiłeś wreszcie ludzkim głosem:) Poza tym balem się, na tamten czas, Twojej reakcji wiec uprzedziłem. Pozdrawiam Marek -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: Marek Lewandowski

Marek Augustyński wrote: Marku, przepraszam CIę bardzo, na Twojego posta odpiszę dopiero za - możliwe że za nawet kilka dni, muszę nad odpowiedzią myśleć, a wykańczam właśnie dyplom, który już powinien być gotowy, we środę obrona - trzymaj za mnie kciuki i do przeczytania jak prześpię ze trzy godziny na raz :) -- Marek Lewandowski ICQ#/GG#: mam dosc oszolomow, maile pisac. locustXpoczta|onet|pl http://www.pbase.com/mareklew, http://lockaphoto.stufftoread.com [! Odpowiadaj pod cytatem. Tnij cytaty. Podpisuj posty. !]

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: Marek Lewandowski

Marek Augustyński wrote: No dobra, obroniłem się wczoraj, więc teraz mam i czas i pół butelki wina, mogę fizolofować; ) > > wiedziałem, że to napiszesz :) > > IMO ma znaczenie, bo ja nie jestem pewien, czy to, o czym piszesz, jest > > możliwe... > To musi być możliwe Pewnie powiesz, że to teorie bez pokrycia, ale jeśli sam mówisz ,,musi'' to zgaduję, że też nieco wybiegasz przed orkiestrę, więc kwita ;P Posłużę się nieco paralelą: oko ma praktycznie ogromną głębię ostrości. Porównywalną z kompaktową cyfrówką, czy aparatem na mikrofilm 8x10mm - i to domkniętymi. Wrażenie separacji planów pochodzi z widzenia stereoskopowego. W normalnej fotografii nie można wyseparować planów trójwymiarowością rysunku, zdjęcie przy ,,ocznej'' głębi ostrości zlewa się w krzykliwą kaszkę. Można natomiast głebi ostrości do dania wrażenia trójwymiarowości, zdjęcie nie pokazuje fizycznie wiernie widzianego obrazu, w sensie odwzorowania widoku - jest nieprawdą, ale - przekazuje za to wrażenie, intencję. Dano oprawę do motywu. Nie wiem, czy można zrobić zdjęcie, o jakim piszesz, i zachować wrażenie, na które w rzeczywistości składa się więcej, niż tylko obraz. Nie wiem, czy nie trzeba temu zdjęciu domieszać jakiejś wskazówki, która będzie zafałszowaniem, ale w efekcie wywoła prawdziwe uczucie. Pewnie zamieszałem, ale może mi się w nos nie roześmiejesz ;P > Też już się plątam. Wyszliśmy chyba od pełnego śmiechu podczas gdy model ma > świadomość bycia fotografowanym. I tutaj mam wątpliwości czy taki śmiech jest > możliwy. Nie/prawie nie. Jeśli model jest ŚWIADOMY tego, że w danej chwili jest fotografowany, to sam fakt bycia fotografowanym musiałby być dla niego czymś prowadzącym do rechotu. Inazej jest to taki ognik w świadomości, który skupia na nowo uwagę, kontrolę nad sobą. > W przypadku portretu podchwyconego chyba nie ma dyskusji. Ja na razie mierzę siły na zamiary, ja sam widzisz, nawet podchwytywanie zdjęć nie wychodzi mi niezauważone i ludzie próbują pozować. Z kolei co uda się podchwycić, to jest takie sobie i w sumie, to sam nie wiem jeszcze, czego chcę i cieszę się z tego, co ,,wyjdzie'' ;) > To jest teoria, w praktyce wyglada to > tak że, patrzenie i asymetria oczu to to co chciałbym aby było i to co jest u > mnie. To jest moje zainteresowanie, a jak dochodzi do powstania takiego czy > innego obrazka to już nie mam zielonego pojecia;) > Sęk polega na tym, że to co robie nie urwało się z choinki tylko z czegoś > wynika, a ja chce wiedzieć z czego. No to widzisz, Ty masz już powiązanie poszukiwania z fotografią. Ja CI mogę powiedzieć, co mnie fascynuje, ale czego tylko mocno zabrudzone ślady widzę w zdjęciach, które robię. Zwalam to na fakt, że artystycznie to mam poziom tylko minimalnie gorszy od znajomosci np. wplywu muzyki symfonicznej na rozwój kultury karczowania buszu... Fascynuje mnie, jak w gęstych środowiskach rozwija się tendencja do separacji, żeby błahy przykład dać: co prowadzi do tego, że w tramwaju, gdzie siedzenia są podwójne, ludzie wolą stać niż dosiąść się do kogoś. Dlaczego boją się popatrzeć jeden na drugiego, dlaczego w bloku, w którym mieszkam od 4 lat nikt nikogo nie zna, mimo, ze to raptem 20 mieszkań. Z tego chyba wziął się śmietnik p/t ludzie czytający. > Możliwe, że fotografia, a sztuka fotografii szczególnie, to utopia. Doputy > dopuki robi sie zdjecia nie myslac ze nigdzie się nie dojdzie jest ok. Chyba zawsze chodzi o dążenie... > > > No widzisz, czyli jednak ten koklusz na zdjeciach smiejacych się nie jest > > > taki > > > do konca. > > w sensie? Nie jest stanem fatalnym? No, ofiary żyją :) > w sensie ze ich smiech jest osadzony w kontekscie i widac, ze to smiech. no właśnie. Ale mi chodzi o to, czy bez kontekstu da się rozpoznać jedno od drugiego... Jak widzisz zdjęcie ofiar wojny, to WIESZ jakich uczuć oczekujesz, nie zmusisz się do 100% obiektywnego spojrzenia. > Ja osobiście nie zgadzam się, ze w fotogarfii slubnej nie ma miejsca na > fotografa. Nawet nie mam sily myslec inaczej, nie mowiac o przejsciu z tym do > praktyki. czekaj, bo gadamy sobie w kółko. Uporządkujmy ten kawałek. Jak dla mnie to opcje są takie: 1) robisz zdjęcia ,,naprawdę'', robisz je de facto dla siebie, a jak się klientowi to podoba, to super. Marzenie każdego żywego artysty, realizować swoją wizję bez zahamowań i dostać za to pieniądze :) 2) robisz zdjęcia pod klienta. Okłamujesz go pokazując mu coś inaczej, niż wierzysz, że jest. Robisz to świadomie i dla kasy. MOżna powiedzieć, że się ,,kurwisz'' ale IMO żeby to zrobić, nie możesz kłamać wobec siebie. Nie bardzo widzę tu miejsce na okłamywanie siebie przy fotografii ślubnej, a od tego jakoś wyszła zabawa... > Nie musisz, ale ja jestem upierdliwy:) :) > > Jeśli chodzi o interakcję mnie z moimi zdjęciami, to jest ona raczej bez > > wartości dla osób trzecich. > Dla jakich osób trzecich? każdego, kto patrzy na moje zdjęcie i nie jest mną. > Jaki sens ma teoria jeśli nie opiera się na praktyce;) ;P A ta Twoja o prawdziwym fotografowaniu śmiechu to niby jest? > > masz na myśli spamera? Widać nie zajrzałeś do podanego linka. > Mam wrazenie, ze stwierdznie ze ktos jest idiota mowi wiecej o autorze tego > stwierdzenia. A czemu i nie. I najczęściej nie kłamie. Ale ja się nie wstydzę, nawet jeśli może i powinienem ;] > Mi nawet się podoba mowienie o innych tak i siak. Osobiscie nie wierze w > swietych, siewcow pokoju.. no ale mimo wszystko przychodzi jakas refleksja. No właśnie -- jaka. Bo zgaduję, że przeczytałeś tylko połowę - to co napisałem otwartym tekstem. Pod linka, który skomentowałem - nie zajrzałeś. Być może już nie mogłeś. Co można wywnioskować z połowy wypowiedzi? > Jeśli ja obrazam innych to w efekcie zaczynam rozumiec ich lepiej. Czlowiek > to nie sciana i zazwyczaj odpowiada. To ja Ci podrzucę taką myśl: Oceniając kogoś, nie możesz powiedzieć o nim więcej, niż powiesz jednocześnie o sobie. > > masz na myśli to, co piszę o sobie w tym wątku? > > Może. Ale - niezależnie od stopnia egoizmu i samouwielbienia - > > samookreślenie jest konieczne - na jakimś poziomie... > No to należy się określić zamiast pisać co by było gdyby... gdyby co? Słuchaj, ze mną różna jest rozmowa w sieci, gdzie czyta sobie różne rzeczy różne stado ludzi, a inna jest, jak grono jest ograniczone i znane. To, co się aktualnie dzieje bądź wcześniej działo na pyryfycy powoduje cały wianuszek dzwonków alarmowych, jak tylko rozmowa dąży w kierunku odpuszczenia z okopami, bo różni ludzie sobie różnymi rzeczami pysk wycierają. Jak sam widzisz, z tego, co piszę, można sobie na potrzeby netu wyrobić jakieś zdanie o tym, co ja za zwierzątko jestem, spora grupa mnie szczerze nienawidzi, niektórzy lubią, paru się nawet do mnie jeszcze odzywa :] No ale ja sobie mam swoje teoryjki na temat ludzi, mam swoją zabawkę ze szkłem od frontu i za grosz talentu. Wisi sobie na pbase sporo klatek powieszonych za kaprysem chwili. Moje tło to technika i szczerze uważam, ze jestem w tym dobry. Technika nie - ,,fotograficzna'' - tylko ta... techniczna, znaczy, co się dzieje za matrycą w foto cyfrowej. > > Wiesz, chyba osądzasz mnie jako nieco bardziej wrażliwego niż jestem :] > Osądzam nie osądzam ale przemówiłeś wreszcie ludzkim głosem:) Poza tym balem > się, na tamten czas, Twojej reakcji wiec uprzedziłem. no to faza psiego obwąchiwania przeszła, teraz sprawdzamy, komu się pierwej pancerz skończy :) Uprzedzam, że pyryfycy wymagało konkretnej odporności na tzw. wrażenia artystyczne, więc zmysł mam w stanie szczątkowym ;P pozdrowienia -- Marek Lewandowski ICQ#/GG#: mam dosc oszolomow, maile pisac. locustXpoczta|onet|pl http://www.pbase.com/mareklew, http://lockaphoto.stufftoread.com [! Odpowiadaj pod cytatem. Tnij cytaty. Podpisuj posty. !]

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek_Augustyński"

> > To jest teoria, w praktyce wyglada to > > tak że, patrzenie i asymetria oczu to to co chciałbym aby było i to co jest u > > mnie. To jest moje zainteresowanie, a jak dochodzi do powstania takiego czy > > innego obrazka to już nie mam zielonego pojecia;) > > Sęk polega na tym, że to co robie nie urwało się z choinki tylko z czegoś > > wynika, a ja chce wiedzieć z czego. > > Zwalam to na fakt, że > artystycznie to mam poziom tylko minimalnie gorszy od znajomosci np. > wplywu muzyki symfonicznej na rozwój kultury karczowania buszu... > Fascynuje mnie, jak w gęstych środowiskach rozwija się tendencja do > separacji, żeby błahy przykład dać: co prowadzi do tego, że w tramwaju, > gdzie siedzenia są podwójne, ludzie wolą stać niż dosiąść się do kogoś. > Dlaczego boją się popatrzeć jeden na drugiego, dlaczego w bloku, w > którym mieszkam od 4 lat nikt nikogo nie zna, mimo, ze to raptem 20 > mieszkań. Powiem Ci dlaczego:) Ludzie się boją.. boją się że im zajrzysz w oczy, że ich odkryjesz, że odnajdziesz w nich małego wystraszonego i nieciekawego człowieczka. Ludzie boją się samych siebie. Wydaje mi się, że tego wcześniej nie było, nie oglądało się w mediach tej ciągłej nagonki na bycie kimś, dziewczyny nie słuchały o tym jak to muszą idealnie wyglądać, itp. Człowiek był i jest ciekawy, taki jaki jest i w tym tkwi jego siła i charakter. Tak naprawdę jeszcze nigdy w dziejach nie potrzeba było tak niewiele, aby stać się kimś. Dzisiaj, aby tego dokonać, wystarczy być sobą. Kiedyś trzeba było mieć pewne cechy, talenty, uzdolnienia... teraz wystarczy, że powiesz to jestem ja, to jest moje. Jeśli Ty widzisz ten żenujący spektakl nieobecności i uników i w jakiś sposób wydobywasz to poprzez swoją twórczość to już jesteś artystą. A jeśli twoja wiedza i spostrzegawczość łączy się z niemym przyzwoleniem na stan jaki opisałeś no to cóż.. twoje strachy nie znikną od tak. > > Ja osobiście nie zgadzam się, ze w fotogarfii slubnej nie ma miejsca na > > fotografa. Nawet nie mam sily myslec inaczej, nie mowiac o przejsciu z tym do > > praktyki. > > czekaj, bo gadamy sobie w kółko. > Uporządkujmy ten kawałek. > Jak dla mnie to opcje są takie: > 1) robisz zdjęcia ,,naprawdę'', robisz je de facto dla siebie, a jak się > klientowi to podoba, to super. Marzenie każdego żywego artysty, > realizować swoją wizję bez zahamowań i dostać za to pieniądze :) > > 2) robisz zdjęcia pod klienta. Okłamujesz go pokazując mu coś inaczej, > niż wierzysz, że jest. Robisz to świadomie i dla kasy. MOżna powiedzieć, > że się ,,kurwisz'' ale IMO żeby to zrobić, nie możesz kłamać wobec > siebie. :) > Nie bardzo widzę tu miejsce na okłamywanie siebie przy fotografii > ślubnej, a od tego jakoś wyszła zabawa... Parafrazując najsłynniejsza kaczkę mógłbym powiedzieć, że mamy dzisiaj problem prawdy;) Każdy ma swoją i co tu dużo gadać. > > > Jeśli chodzi o interakcję mnie z moimi zdjęciami, to jest ona raczej bez > > > wartości dla osób trzecich. > > > Dla jakich osób trzecich? > > każdego, kto patrzy na moje zdjęcie i nie jest mną. Kup sobie bicz:) > > Jaki sens ma teoria jeśli nie opiera się na praktyce;) > > ;P > > A ta Twoja o prawdziwym fotografowaniu śmiechu to niby jest? Oparta na praktyce? Nie jest i dlatego nie ma sensu:) > > > masz na myśli to, co piszę o sobie w tym wątku? > > > Może. Ale - niezależnie od stopnia egoizmu i samouwielbienia - > > > samookreślenie jest konieczne - na jakimś poziomie... > > > No to należy się określić zamiast pisać co by było gdyby... > > gdyby co? Gdyby nie to co piszesz tu: > Słuchaj, ze mną różna jest rozmowa w sieci, gdzie czyta sobie różne > rzeczy różne stado ludzi, a inna jest, jak grono jest ograniczone i > znane. To, co się aktualnie dzieje bądź wcześniej działo na pyryfycy > powoduje cały wianuszek dzwonków alarmowych, jak tylko rozmowa dąży w > kierunku odpuszczenia z okopami, bo różni ludzie sobie różnymi rzeczami > pysk wycierają. Ludzie w bloku, nie znają się... pamiętasz? W tramwaju nie patrzą na siebie... Olej to. Olej rozmowę w sieci i nie w sieci...po prostu rozmawiaj. Przepraszam Cię ale co jakiś czas trafia się jakiś oszołom, który pierniczy takie banialuki. Świata nie uratujesz, i masz do tego tylko jedno życie więc wrzuć na luz i już. Boisz się co ludzie powiedzą czy nie? Wiesz co, ja piszę sobie, rozmawiam z ludźmi tu i tam, po prostu żyje i jest ok. Mam swoje doły i chwile lepsze, tak normalnie.... i wiem nawet, że jestem jakiś. A jak znajdzie się bufon, który zechce mi to wyperswadować to i tak utopi się we własnym bagnie. Bo mi to po prostu zwisa... w sensie ogólnym bo nie twierdze, że jestem z kamienia. > > > Wiesz, chyba osądzasz mnie jako nieco bardziej wrażliwego niż jestem :] > > > Osądzam nie osądzam ale przemówiłeś wreszcie ludzkim głosem:) Poza tym balem > > się, na tamten czas, Twojej reakcji wiec uprzedziłem. > > no to faza psiego obwąchiwania przeszła, teraz sprawdzamy, komu się > pierwej pancerz skończy :) każdy ocenia po sobie. Ja jestem bez pancerza i to jest najlepszy pancerz. Pozdrawiam Marek -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: Marek Lewandowski

Marek Augustyński wrote: > Powiem Ci dlaczego:) Ludzie się boją.. boją się że im zajrzysz w oczy, że ich > odkryjesz, że odnajdziesz w nich małego wystraszonego i nieciekawego > człowieczka. prawo do wizerunku i jego paranoidalne stosowanie potwierdza to w całej rozciągłości. BTW: kiedy ostatni raz widziałeś w gazecie dobre zdjęcie dziecka (nie w reklamie itp), które byłoby (unio)europejskie? > Jeśli Ty widzisz ten żenujący spektakl nieobecności i uników i w jakiś sposób > wydobywasz to poprzez swoją twórczość to już jesteś artystą. chciałbym > A jeśli twoja > wiedza i spostrzegawczość łączy się z niemym przyzwoleniem na stan jaki > opisałeś no to cóż.. twoje strachy nie znikną od tak. a nad tym trzeba pracować. > > każdego, kto patrzy na moje zdjęcie i nie jest mną. > Kup sobie bicz:) mogę się lać statywem? :) > > Słuchaj, ze mną różna jest rozmowa w sieci, gdzie czyta sobie różne > > rzeczy różne stado ludzi, a inna jest, jak grono jest ograniczone i > > znane. To, co się aktualnie dzieje bądź wcześniej działo na pyryfycy > > powoduje cały wianuszek dzwonków alarmowych, jak tylko rozmowa dąży w > > kierunku odpuszczenia z okopami, bo różni ludzie sobie różnymi rzeczami > > pysk wycierają. > Ludzie w bloku, nie znają się... pamiętasz? W tramwaju nie patrzą na > siebie... Olej to. Olej rozmowę w sieci i nie w sieci...po prostu rozmawiaj. touche. Masz rację, słomę w cudzym, belki w swoim. > Boisz się co ludzie powiedzą czy nie? Jak to było? I tak i nie. Im dłużej robię zdjęcia i im więcej cudzych zdjęć widzę - tym mniej. Ekstrapoluj na dowolną inną dziedzinę. A konkretniej, przy dyskusji na newsach przeszkadza mi to, że nie zawsze umiem się wysłowić w nietechnicznych kwestiach jasno, nie zawsze też mam czas wyłapać odpowiedzi i się do nich ustosunkować. Jak rozmawiam w naturze, to jakoś sprzężenie zwrotne jest silniejsze. Oczywiście, to już nie dotyczy kwestii opinii osób postronnych ;P > Wiesz co, ja piszę sobie, rozmawiam z ludźmi tu i tam, po prostu żyje i jest > ok. Mam swoje doły i chwile lepsze, tak normalnie.... i wiem nawet, że jestem > jakiś. A jak znajdzie się bufon, który zechce mi to wyperswadować to i tak > utopi się we własnym bagnie. Bo mi to po prostu zwisa... w sensie ogólnym bo > nie twierdze, że jestem z kamienia. Każdy jest podatny na wpływ z zewnątrz, mi się kiedyś wydawało, że mam dość zacięcia, żeby utrzymywać poziom techniczny pyryfycy na jakiejś niezerowej wysokości, podczas gdy inni próbują windykować poziom kulturalny. Z operacji wyszła jatka, zalew ciemnej masy wykurzył i mnie, jak doszło do momentu, że zostało mi albo nagrać coś na taśmę i puszczać w kółko albo odsyłać do googla. Zmęczenie materiału zawsze zagra rolę, więc nie jest kwestią, CZY tylko jak długo. Ale to takie bajdurzenie > każdy ocenia po sobie. Ja jestem bez pancerza i to jest najlepszy pancerz. To tylko Ci się tak wydaje :) Czytałeś 1984? -- Marek Lewandowski ICQ#/GG#: mam dosc oszolomow, maile pisac. locustXpoczta|onet|pl http://www.pbase.com/mareklew, http://lockaphoto.stufftoread.com [! Odpowiadaj pod cytatem. Tnij cytaty. Podpisuj posty. !]

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek_Augustyński"

> BTW: kiedy ostatni raz widziałeś w gazecie dobre zdjęcie dziecka (nie w > reklamie itp), które byłoby (unio)europejskie? Co to znaczy dobre zdjęcie dziecka? Dobrych zdjęć widzę codziennie cała masę, ale mnie to nie interesuje. > > Wiesz co, ja piszę sobie, rozmawiam z ludźmi tu i tam, po prostu żyje i jest > > ok. Mam swoje doły i chwile lepsze, tak normalnie.... i wiem nawet, że jestem > > > jakiś. A jak znajdzie się bufon, który zechce mi to wyperswadować to i tak > > utopi się we własnym bagnie. Bo mi to po prostu zwisa... w sensie ogólnym bo > > nie twierdze, że jestem z kamienia. > > Każdy jest podatny na wpływ z zewnątrz, mi się kiedyś wydawało, że mam > dość zacięcia, żeby utrzymywać poziom techniczny pyryfycy na jakiejś > niezerowej wysokości, podczas gdy inni próbują windykować poziom > kulturalny. Z operacji wyszła jatka, zalew ciemnej masy wykurzył i mnie, > jak doszło do momentu, że zostało mi albo nagrać coś na taśmę i puszczać > w kółko albo odsyłać do googla. Zmęczenie materiału zawsze zagra rolę, > więc nie jest kwestią, CZY tylko jak długo. Ale to takie bajdurzenie Osobiście nie mam pojęcia jak z rozmów o sprzęcie może wyjść jatka. Kłótnie o sztuce są mi znane... jeśli chodzi o to to naprawdę mamy do czynienia z bardzo dramatycznymi przypadkami ludzkich losów... włącznie z samookaleczaniem, samobójstwami i innymi szajbami. Co to jest ta ciemna masa? Chyba wiem.. Każdy może powiedzieć, że nikt go nie rozumie, że jego wiedza idzie na marne. Jeśli nie jesteś elastyczny to raczej nie są czasy dla ciebie, jesteś przeżytkiem i może twój odwrót od cyfrowej jest defakto jej odwrotem od ciebie. Jak już sobie tak gadamy to cos powiem więcej. Wielkość umysłu wynika chyba z jego ponadczasowego charakteru... nie z posiadanej wiedzy. Wiedza jest tylko nagromadzeniem informacji o tym i owym i możesz mieć ją olbrzymią jednak ciemnej masy to nie interesuje. Mało tego, nikogo to nie interesuje. Możesz się bronić i machać nogami, mówić, że wszyscy to idioci, że nie rozumieją, ale to jest już tylko łabędzi śpiew. Świat nie potrzebuje niczego rozumieć, on tylko chce i wymaga. Zachować w tym wszystkim swoje ja samo w sobie jest wyzwaniem. A twoje ja nie potrzebuje dowodów poddaństwa nikogo.. Rozumiejąc to rozumiesz również innych, nawet „ciemną masę” > > każdy ocenia po sobie. Ja jestem bez pancerza i to jest najlepszy pancerz. > > To tylko Ci się tak wydaje :) > Czytałeś 1984? Sugerujesz, że mogę pokochać wielkiego brata?.. Ja już siebie kocham;) Wracając do sztuki. Tutaj się ryzykuje i na tym to właśnie polega. Możesz się potknąć, może się okazać, że jesteś beztalenciem lub że nikt cie nie rozumie... to być może, a mieć musi jaja Pozdrawiam Marek -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: Marek Lewandowski

Marek Augustyński wrote: > > BTW: kiedy ostatni raz widziałeś w gazecie dobre zdjęcie dziecka (nie w > > reklamie itp), które byłoby (unio)europejskie? > Co to znaczy dobre zdjęcie dziecka? Dobrych zdjęć widzę codziennie cała masę, > ale mnie to nie interesuje. to znaczy nic ponad takie zdjęcie, gdzie można dzieciaka emocje rozpoznać. Nie wołam o większą wartość, bo ja po prostu normalnych zdjęć dzieci od jakiegoś czasu w ogóle nie widzę w ,,publicznym obiegu''. > Osobiście nie mam pojęcia jak z rozmów o sprzęcie może wyjść jatka. nie macie tu za dużo trolli na .art, nie? > Co to jest ta ciemna masa? Chyba wiem.. Dla mnie masa bez własnej inicjatywy i z oczekiwaniem. Masa, która odmawia podjęcia dyskusji, bo nie jest do niej zdolna. To taki model, podobno jednostkowo można ludzi ze stanu ciemnej masy wybudzać i podejmować dialog, ale chyba nikomu nie udało się tego hurtem. > Każdy może powiedzieć, że nikt go nie > rozumie, że jego wiedza idzie na marne. Tu nie chodzi(ło) o ,,chodzenie na marne'' tylko o brak interakcji przy pracy nad stawianym problemem. > Jeśli nie jesteś elastyczny to raczej > nie są czasy dla ciebie, jesteś przeżytkiem i może twój odwrót od cyfrowej > jest defakto jej odwrotem od ciebie. odwró od grupy cyfrowej czy od fotografii cyfrowej? Jest odwrotem od stylu życia, jaki mi się znudził - siedzenia i klepania technikaliów po grupach, jakby mi motywacja siadła, Ty możesz szukać przyczyny we mnie, ja mogę szukać jej na zewnątrz, ale to chodzi o interakcję między tym, co wewnątrz a tym, co na zewnątrz, człowiek przestaje pasować do jakichś warunków, a pasowanie rzecz względna. > więcej. Wielkość umysłu wynika chyba z jego ponadczasowego charakteru... nie > z posiadanej wiedzy. Wiedza jest tylko nagromadzeniem informacji o tym i owym > i możesz mieć ją olbrzymią jednak ciemnej masy to nie interesuje. Mało tego, > nikogo to nie interesuje. Możesz się bronić i machać nogami, mówić, że > wszyscy to idioci, że nie rozumieją, ale to jest już tylko łabędzi śpiew. Zaaaaraz, ty masz chyba wyobrażenie o moich ambicjach wielkości dużo bardziej wyolbrzymione niż moje własne. Co to znaczy ,,wielki umysł''? Gdzieś sobie posiadanie takiego uzurpuję? Przypisuję sobie zdolność do samodzielnego myślenia, ale przeskok dalej to Twoja ekstrapolacja. A z ciemną masą zabawa idzie o to, że ciemną masę właśnie interesuje dostęp do informacji a nie do myślenia. Jeśli gdzieś wyszło Ci z mojego pisania, że ja uważam, że mnie tam ,,nikt nie rozumie'' to wytknij mi, bo takich intencji nie było. > Świat nie potrzebuje niczego rozumieć, on tylko chce i wymaga. i co, musi to dostać? Bo jak ja chcę i wymagam, to rzadko dostaję, więc chyba nie... > Zachować w tym > wszystkim swoje ja samo w sobie jest wyzwaniem. Tu idzie to, co Ci napisałem post wyżej: każdy materiał można zmęczyć. Jakość materiału określa, jak to długo trwa. Ludzie, których śmiało można zaliczyć do wielkich, to tacy, których przeciwnicy nie złamali do końca ich życia. Ale w drugą stronę patrząc: jak masz dość oleju w głowie, to widzisz, do czego prowadzi u Ciebie poddawanie się danej ,,próbie'' i albo możesz się łudzić, że dowolny nacisk wytrzymasz ad mortum defecatum, albo jak Ci się przestaje podobać to, co środowisko robi z Tobą, to się starasz o jego zmianę. Mi się przestało podobać to, że zawartość merytoryczna moich wypowiedzi na pyryfycy zaczęła lecieć na łeb na szyję, bo ponad moje siły witalne było powtarzanie po tysięczny raz nowej osobie tego samego. Jednocześnie sam przestałem się przy tym technicznie rozwijać. To ja się wolę wynieść, niż siedzieć, obrażać ludzi i marnować czas. Dla mnie to jest coś w kierunku zachowania swojego ja, a nie szukanie ,,zrozumienia'' czy ,,objawów poddaństwa''. > > > każdy ocenia po sobie. Ja jestem bez pancerza i to jest najlepszy pancerz. > > To tylko Ci się tak wydaje :) > > Czytałeś 1984? > Sugerujesz, że mogę pokochać wielkiego brata? Nie, sugeruję, że jeśli wydaje Ci się, że nie potrzebujesz pancerza, to znaczy, że gdzieś jest jakiś bardzo wrażliwy punkt. > Wracając do sztuki. Tutaj się ryzykuje i na tym to właśnie polega. Możesz się > potknąć, może się okazać, że jesteś beztalenciem lub że nikt cie nie > rozumie... to być może, a mieć musi jaja Zakładasz - mam takie wrażenie, że mi jednak zależy na uznaniu. Guzik. Mnie bardziej cieszy możliwość pogadania tu z Tobą po ludzku, plus minus. Uznanie to takie jednostronne i izolujące coś. A względem sztuki: od kiedy ważne jest, ile osób rozumie twórczość danej jednostki, a ile nie? Jeśli dla mnie np. pisanie tych teoryjek ma wartość samą w sobie, wartość pracy ze słowem, kształtowania go, to nawet jak powiesz, że to stek bzdur, to dla mnie to była moja sztuka, możliwe, że zostanę z nią sam na sam w killfilu u kogoś :) ale sztuki nie defniują krytycy, a stosunek artysty (samozwańca) do niej. I tu nie trzeba jaj, tylko odpowiedniego przekonania i dość dębowych uszu, żeby nie podążać za tym, czym sąsiad nas uraczy, a za własnymi myślami... A to, czy to całe będzie miało wartość dla sąsiada, to inna para kaloszy, ważna, jak się mu to spróbuje sprzedać. -- Marek Lewandowski ICQ#/GG#: mam dosc oszolomow, maile pisac. locustXpoczta|onet|pl http://www.pbase.com/mareklew, http://lockaphoto.stufftoread.com [! Odpowiadaj pod cytatem. Tnij cytaty. Podpisuj posty. !]

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek_Augustyński"

> > Osobiście nie mam pojęcia jak z rozmów o sprzęcie może wyjść jatka. > > nie macie tu za dużo trolli na .art, nie? Co to jest troll? Wydaje mi się, że od tego się zaczyna o uznawania, że ktoś jest oporny, że nie rozumie, itd. Mówię, że masz oczekiwania na podstawię Twoich ciągłych tłumaczeń że ich nie masz, a popatrz chociażby na cały poniższy tekst. > > Co to jest ta ciemna masa? Chyba wiem.. > > Dla mnie masa bez własnej inicjatywy i z oczekiwaniem. Masa, która > odmawia podjęcia dyskusji, bo nie jest do niej zdolna. „Bo nie jest do niej zdolna” Otóż jest zdolna tylko trzeba z nią (nimi) rozmawiać po ludzku > To taki model, > podobno jednostkowo można ludzi ze stanu ciemnej masy wybudzać i > podejmować dialog, ale chyba nikomu nie udało się tego hurtem. „można ludzi ze stanu ciemnej masy wybudzać” Co znowu za wybudzanie? To jest odgórne ocenianie kogoś na podstawie własnych wymagań. > > Każdy może powiedzieć, że nikt go nie > > rozumie, że jego wiedza idzie na marne. > > Tu nie chodzi(ło) o ,,chodzenie na marne'' tylko o brak interakcji przy > pracy nad stawianym problemem. Teraz nazywasz to interakcją. A jeśli jej nie ma to co? Co się stanie? > > Jeśli nie jesteś elastyczny to raczej > > nie są czasy dla ciebie, jesteś przeżytkiem i może twój odwrót od cyfrowej > > jest defakto jej odwrotem od ciebie. > > odwró od grupy cyfrowej czy od fotografii cyfrowej? Od grupy cyfrowej z tego co wnioskuję > Jest odwrotem od stylu życia, jaki mi się znudził - siedzenia i klepania > technikaliów po grupach, jakby mi motywacja siadła, Bo właśnie to jest nudne, ja Ci się nie dziwię. > > więcej. Wielkość umysłu wynika chyba z jego ponadczasowego charakteru... nie > > z posiadanej wiedzy. Wiedza jest tylko nagromadzeniem informacji o tym i owym > > > i możesz mieć ją olbrzymią jednak ciemnej masy to nie interesuje. Mało tego, > > nikogo to nie interesuje. Możesz się bronić i machać nogami, mówić, że > > wszyscy to idioci, że nie rozumieją, ale to jest już tylko łabędzi śpiew. > > Zaaaaraz, ty masz chyba wyobrażenie o moich ambicjach wielkości dużo > bardziej wyolbrzymione niż moje własne. Co to znaczy ,,wielki umysł''? Pociągnąłem sobie luźno dalej bo pewnie byśmy do tego dotarli, ale ok., zostawmy to. Chodzi mi na początek o to, że człowiekowi znającemu swoją wartość nie powinny być potrzebne do szczęścia... no wiesz, mówię o tym uciekaniu z grupy i twierdzeniu że coś tam. > Gdzieś sobie posiadanie takiego uzurpuję? „Ja sobie odpuszczam”... a co to kogo obchodzi, że sobie odpuszczasz? Gdybyś sobie odpuścił i po prostu zniknął to i tak pewno zostało by to zauważone, jeśli tamten wątek wywołał aż takie zainteresowanie. Wyprzedzając swoje odpuszczenie stałeś się groteskowy, jak również całą świta, która potwierdzając Twoje rozterki, poszła za Tobą. Może to nie jest uzurpacja bycia wielkim ale na pewno chęć wywołania poklasku.. w dodatku na siłę... cokolwiek by o tym nie pisać. > A z ciemną masą zabawa idzie o to, że ciemną masę właśnie interesuje > dostęp do informacji a nie do myślenia. Jeśli gdzieś wyszło Ci z mojego > pisania, że ja uważam, że mnie tam ,,nikt nie rozumie'' to wytknij mi, > bo takich intencji nie było. Twoje intencje są zawarte w teorii o ciemnej masie i o jej zdolności do myślenia. Nie mówisz wprost że nikt Cie nie rozumie, to byłaby już zupełna szopka, ale mówisz ja sobie odpuszczam bo jakieś trolle nie myślą:) > > Świat nie potrzebuje niczego rozumieć, on tylko chce i wymaga. > > i co, musi to dostać? Bo jak ja chcę i wymagam, to rzadko dostaję, więc > chyba nie... Niczego nie musi i Ty też nie musisz. > > Zachować w tym > > wszystkim swoje ja samo w sobie jest wyzwaniem. > > Tu idzie to, co Ci napisałem post wyżej: każdy materiał można zmęczyć. > Jakość materiału określa, jak to długo trwa. A czymżeś się tak bidoku zmęczył? Brakiem wiedzy twoich rozmówców?:) > Ludzie, których śmiało > można zaliczyć do wielkich, to tacy, których przeciwnicy nie złamali do > końca ich życia. Przeciwnicy, ooooooo > Mi się przestało podobać to, że zawartość merytoryczna moich wypowiedzi > na pyryfycy zaczęła lecieć na łeb na szyję, bo ponad moje siły witalne > było powtarzanie po tysięczny raz nowej osobie tego samego. Jeśli tak do tego podchodzisz oznacza to, że wiedza i jej wartość mają dla Ciebie wartość drugorzędną. Pierwszorzędną za to ma chęć uznania, chęć potwierdzenia, że twoje wysiłki są warte zachodu. O to chodzi?.. > > > > każdy ocenia po sobie. Ja jestem bez pancerza i to jest najlepszy pancerz > . > > > > To tylko Ci się tak wydaje :) > > > Czytałeś 1984? > > > Sugerujesz, że mogę pokochać wielkiego brata? > > Nie, sugeruję, że jeśli wydaje Ci się, że nie potrzebujesz pancerza, to > znaczy, że gdzieś jest jakiś bardzo wrażliwy punkt. Pancerz tylko uwydatniłby ten punkt, byłby w tym miejscu grubszy. > > Wracając do sztuki. Tutaj się ryzykuje i na tym to właśnie polega. Możesz się > > > potknąć, może się okazać, że jesteś beztalenciem lub że nikt cie nie > > rozumie... to być może, a mieć musi jaja > > Zakładasz - mam takie wrażenie, że mi jednak zależy na uznaniu. Guzik. > Mnie bardziej cieszy możliwość pogadania tu z Tobą po ludzku, plus > minus. Tak cieszy Cie, ale gdybym ja był oporny intelektualnie uznałbyś mnie za trolla i sobie odpuścił bo nie mógłbyś już patrzeć na ogrom mojej niewiedzy:) Dla mnie to jest śmieszne. Na pewno zależy Ci na rozmowie o tym i owym, ale również na uznaniu. Bo czymże jest oporność Twojego rozmówcy jak nie brakiem uznania.... wobec Twojej wiedzy, wobec doświadczenia i inteligencji? Ty jesteś po prostu uprzedzony:) Puszcze sobie wodzę fantazji i wyolbrzymię, najwyżej mnie wytniesz. Nie ma żadnej interakcji, jesteś Ty i ciemna masa. Nawet ja jestem ciemną masą bo jedynie co mogę to rozmawiać z Tobą tak, abyś sobie nie odpuścił. Muszę się troszczyć i dbać o twój stan, reanimować Cię:) Nie myślałem tak w czasie naszej dyskusji, teraz mi to przyszło do głowy. A gdybym tak w pierwszym tekście do Ciebie napisał, że obejrzałem Twoje fotki i co ty człowieku wydziwiasz? Co to ma być, klaser ze znaczkami od babci aliny? Jakies bezwartościowe wypociny, knoty.... > Uznanie to takie jednostronne i izolujące coś. No:) > A względem sztuki: od kiedy ważne jest, ile osób rozumie twórczość danej > jednostki, a ile nie? > > Jeśli dla mnie np. pisanie tych teoryjek ma wartość samą w sobie, > wartość pracy ze słowem, kształtowania go, to nawet jak powiesz, że to > stek bzdur, to dla mnie to była moja sztuka, możliwe, że zostanę z nią > sam na sam w killfilu u kogoś :) ale sztuki nie defniują krytycy, a > stosunek artysty (samozwańca) do niej. > I tu nie trzeba jaj, tylko > odpowiedniego przekonania i dość dębowych uszu, żeby nie podążać za tym, > czym sąsiad nas uraczy, a za własnymi myślami... > A to, czy to całe będzie miało wartość dla sąsiada, to inna para > kaloszy, ważna, jak się mu to spróbuje sprzedać. Artysta. Artystą się po prostu jest i nie sprawia tego ani stosunek do siebie ani wymogi społeczne. Artyzm to jakaś cecha osobowości, jakiś odchył... Nie można wymagać od siebie i nikt nie może wymagać od ciebie, abyś był artystą. I masz rację można z tym pozostać sam na sam... ale do tego trzeba mieć jaja:) Pozdrawiam Marek -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek Lewandowski"

Marek Augusty=F1ski wrote: > > nie macie tu za du=BFo trolli na .art, nie? > Co to jest troll? osoba, kt=F3ra za cel swojego dzia=B3ania uznaje dezorganizacj=EA dzia=B3ania spo=B3eczno=B6ci, _=B6wiadomie_ i _celowo_ ale _nie_ w celu dyskusji np. - wyra=BFa gdzie si=EA pogl=B1dy sprzeczne z dobrym smakiem, obyczajami, kultur=B1, staraj=B1c si=EA sprowokowa=E6 k=B3=F3tni=EA - podjudza istniej=B1ce wa=B6ni, wojny ,,systemowe'' - ubli=BFa ludziom w mo=BFliwie z=B3o=B6liwy spos=F3b - podszywa si=EA pod osoby trzecie... itd. Raczej trudno takie aktywno=B6ci zaliczy=E6 do ,,nierozumienia t=B3umaczenia'' czy tp. > Wydaje mi si=EA, =BFe od tego si=EA zaczyna o uznawania, =BFe kto=B6 jest= oporny, =BFe > nie rozumie, itd. jakiej gimnastyki umys=B3owej wymaga zaliczenie osoby jak powy=BFej, co do kt=F3rej historia takch dzia=B3a=F1 ma kilka lat nieraz, do os=F3b niedoinformowanych? > > > Co to jest ta ciemna masa? Chyba wiem.. > > Dla mnie masa bez w=B3asnej inicjatywy i z oczekiwaniem. Masa, kt=F3ra > > odmawia podj=EAcia dyskusji, bo nie jest do niej zdolna. > „Bo nie jest do niej zdolna” > Ot=F3=BF jest zdolna tylko trzeba z ni=B1 (nimi) rozmawia=E6 po ludzku Marku, Ty rozumiesz ,,zdolna'' jako ,,zdolna do doprowadzenia do stanu'', a ja rozumiem ,,zdolna'' jako ,,zdolna ju=BF''. Wielu, praktycznie wszyscy, nadaj=B1 si=EA do tego, =BFeby ich ,,wychowa=E6'' na dyskutant=F3w na poziomie, ale z kolei to nie le=BFy w ich zainteresowaniach. > Co znowu za wybudzanie? To jest odg=F3rne ocenianie kogo=B6 na podstawie > w=B3asnych wymaga=F1. a na podstawie czyich wymaga=F1 oceniasz innych? I nie m=F3w, =BFe nie oceniasz, bo mnie oceniasz. > > Tu nie chodzi(=B3o) o ,,chodzenie na marne'' tylko o brak interakcji pr= zy > > pracy nad stawianym problemem. > Teraz nazywasz to interakcj=B1. A je=B6li jej nie ma to co? Co si=EA stan= ie? to mnie jednostronna relacja nie interesuje. I tyle. > Poci=B1gn=B1=B3em sobie lu=BCno dalej bo pewnie by=B6my do tego dotarli, = ale ok., > zostawmy to. Chodzi mi na pocz=B1tek o to, =BFe cz=B3owiekowi znaj=B1cemu= swoj=B1 > warto=B6=E6 nie powinny by=E6 potrzebne do szcz=EA=B6cia... no wiesz, m= =F3wi=EA o tym > uciekaniu z grupy i twierdzeniu =BFe co=B6 tam. ? Chodzi Ci o za=B3o=BFenie w=B1tku na ten temat? Je=B6li tak, to wybacz, ale struktura grupy to tam by=B3a taka, =BFe z bywalcami to si=EA znam z wszystkimi, ale kontakt utrzymujemy tyllko przez grup=EA, wi=EAc wydawa=B3o mi si=EA to w=B3a=B6ciwym miejscem do po=BFegnania si=EA z nimi. A je=B6li chodzi CI o flejma giganta w ilo=B6ci wielu potem, to nie przypisuj mi ich autorstwa, a raczej zastan=F3w si=EA dlaczego taka a nie inna reakcja si=EA wywi=B1za=B3a > > Gdzie=B6 sobie posiadanie takiego uzurpuj=EA? > „Ja sobie odpuszczam”... a co to kogo obchodzi, =BFe sobie od= puszczasz? Znajomych. Tych stamt=B1d. A co, my=B6lisz, =BFe tam tylko ja by=B3em? Taki szary jeden a dooko=B3a wielka ciemno=B6=E6? > Mo=BFe to nie jest uzurpacja > bycia wielkim ale na pewno ch=EA=E6 wywo=B3ania poklasku.. w dodatku na s= i=B3=EA... > cokolwiek by o tym nie pisa=E6. no i? Ty to widzisz tak, moje intencje by=B3y inne, i co? PRzeczyta=B3e=B6, bo Ci=EA ciekawo=B6=E6 n=EAka=B3a, ale przecie=BF to nie = do Ciebie pisane tam wisia=B3o,... > Twoje intencje s=B1 zawarte w teorii o ciemnej masie i o jej zdolno=B6ci = do > my=B6lenia. Przekonaj mnie, =BFe przeci=EAtny, szary cz=B3owiek umie samodzielnie my=B6le=E6 i podejmowa=E6 decyzje. Ja wierz=EA, =BFe ka=BFdy jest do tego potencjalnie ZDOLNY, ale ma=B3o kt=F3ry zdolny jest JU=AF. > Niczego nie musi i Ty te=BF nie musisz. No to co, mam tam siedzie=E6 i prosi=E6, a=BF dostan=EA? Czy jednak mog=EA zrezygnowa=E6? > > Tu idzie to, co Ci napisa=B3em post wy=BFej: ka=BFdy materia=B3 mo=BFna= zm=EAczy=E6. > > Jako=B6=E6 materia=B3u okre=B6la, jak to d=B3ugo trwa. > A czym=BFe=B6 si=EA tak bidoku zm=EAczy=B3? Brakiem wiedzy twoich rozm=F3= wc=F3w?:) wiesz, wykr=EAcasz kota ogonem. M=F3wi=B3e=B6 co=B6 o wielkich ludziach, odnosz=EA wypowied=BC do mojego tego s=B3owa rozumienia, a Ty zaginasz to do mnie - niby dlaczego? Od kiedy ja jestem wielki cz=B3owiek? Ani dokonaniami, ani wzrostem... > > Ludzie, kt=F3rych =B6mia=B3o > > mo=BFna zaliczy=E6 do wielkich, to tacy, kt=F3rych przeciwnicy nie z=B3= amali do > > ko=F1ca ich =BFycia. > Przeciwnicy, ooooooo ooooooo ooooooo oooooo jeszcze trzy razy tak mog=EA. Co, zacz=B1=B3e=B6 stosowa=E6 teraz miark=EA wielki cz=B3owiek do siebie samego? Pokaz mi ludzi, kt=F3rzy co=B6 dla rozwoju historii lub kultury znaczyli, kt=F3rzy si=EA nie spotykali z ostr=B1, d=B3ugotrwa=B3=B1 krytyk=B1, wy=B6mianiem, a potem poka=BF mi tych, co temu sprzeciwowi ulegli i jednak czego=B6 dokonali. > > Mi si=EA przesta=B3o podoba=E6 to, =BFe zawarto=B6=E6 merytoryczna moic= h wypowiedzi > > na pyryfycy zacz=EA=B3a lecie=E6 na =B3eb na szyj=EA, bo ponad moje si= =B3y witalne > > by=B3o powtarzanie po tysi=EAczny raz nowej osobie tego samego. > Je=B6li tak do tego podchodzisz oznacza to, =BFe wiedza i jej warto=B6=E6= maj=B1 dla > Ciebie warto=B6=E6 drugorz=EAdn=B1. sk=B1d ten wniosek? Jak by mia=B3a pierwszorz=EAdn=B1, to mia=B3bym siedzie=E6 jak katarynka, czy co? Po tym si=EA to poznaje? > Pierwszorz=EAdn=B1 za to ma ch=EA=E6 uznania, ch=EA=E6 > potwierdzenia, =BFe twoje wysi=B3ki s=B1 warte zachodu. O to chodzi?.. Naklei=B3e=B6 sobie etykietk=EA na mnie i teraz usi=B3ujesz dopasowa=E6 reszt=EA. Fajnie. Ale nie twierd=BC, =BFe interesuje Ci=EA ja, tylko mnie zaklasyfikowanie do istniej=B1cej szufladki. Sk=B1d Ci si=EA wzi=EA=B3o przekonanie, =BFe ja uwa=BFam swoj=B1 edukacj=EA= za sko=F1czon=B1, a czas mam nieograniczony? Owszem, jestem egoist=B1, co znaczy, =BFe wol=EA marnowa=E6 czas na siebie, ni=BF na innych. Pomaganie ludziom na prfc sprawia=B3o mi przyjemno=B6=E6, p=F3ki sam si=EA przy tym rozwija=B3em. Przejed=BC sobie tak z rok wstecz. A teraz powiedz mi, jak niby KOMUKOLWIEK pomaga to, co wnios=B3em tam przez ostatnie 3-4 miesi=B1ce? I co? Poziom uznania dla dobrych post=F3w jako=B6 by=B3 r=F3=BFny? Wi=EAksz= y? Mniejszy? > Pancerz tylko uwydatni=B3by ten punkt, by=B3by w tym miejscu grubszy. a tak nie znasz tego punktu. > > Zak=B3adasz - mam takie wra=BFenie, =BFe mi jednak zale=BFy na uznaniu.= Guzik. > > Mnie bardziej cieszy mo=BFliwo=B6=E6 pogadania tu z Tob=B1 po ludzku, p= lus > > minus. > Tak cieszy Cie, ale gdybym ja by=B3 oporny intelektualnie uzna=B3by=B6 mn= ie za > trolla i sobie odpu=B6ci=B3 bo nie m=F3g=B3by=B6 ju=BF patrze=E6 na ogrom= mojej niewiedzy:) Je=B6libym do Ciebie m=F3wi=B3 A, a ty powtarza=B3by=B6, =BFe B, a przy okazji doszed=B3bym do podejrzenia, =BFe robisz mi to na z=B3o=B6=E6, bo w w=B1tku obok kto=B6 m=F3wi B, a ty np. u=BFywaj=B1c ,,moich'' argument=F3w przekoujesz go, =BFe A, to pewnie tak. Jest du=BFo ludzi na =B6wiecie, je=B6ll kto=B6 zabawia si=EA w b=B3azna, a ja na to nie mam ochoty, to nie musz=EA sp=EAdza=E6 czasu przed klawiatur=B1. > Dla mnie to jest =B6mieszne. Na pewno zale=BFy Ci na rozmowie o tym i owy= m, ale > r=F3wnie=BF na uznaniu. Bo czym=BFe jest oporno=B6=E6 Twojego rozm=F3wcy = jak nie brakiem > uznania.... wobec Twojej wiedzy, wobec do=B6wiadczenia i inteligencji? Mieszasz, starasz si=EA nadmucha=E6 balonik, mieszasz szacunek do rozm=F3wcy i uznanie, mieszasz do tego oporno=B6=E6, kt=F3r=B1 w og=F3le sam wstawi=B3e=B6 w temat. Powiedzia=B3em, =BFe s=B1 ludzie niezdolni do dyskusji, przychodz=B1cy z postaw=B1 roszczeniow=B1. Dla mnie jest to lekcewa=BFenie, niewa=BFne, czy jest to osoba podchodz=B1ca na ulicy i wyszczekuj=B1ca 'daj chusteczk=EA', czy osoba wchodz=B1ca na grup=EA z nickiem NuffkaCyfruffka i wo=B3ajaca ,,co do tysi=B1ca kupid=BC?''. Brakiem szacunku nazywam te=BF ignorowanie regu=B3 panuj=B1cych w danej spo=B3eczno=B6ci. Je=B6li chcesz szufladkowa=E6 kindersztub=EA w dziedzinie uznania, to prosz=EA bardzo, ale jak mamy dyskutowa=E6, to fajnie by mie=E6 wsp=F3lny s=B3ownik. > najwy=BFej mnie wytniesz. Nie ma =BFadnej interakcji, jeste=B6 Ty i ciemn= a masa. > Nawet ja jestem ciemn=B1 mas=B1 bo jedynie co mog=EA to rozmawia=E6 z Tob= =B1 tak, aby=B6 > sobie nie odpu=B6ci=B3. Musz=EA si=EA troszczy=E6 i dba=E6 o tw=F3j stan,= reanimowa=E6 Ci=EA:) Ale=BF oczywi=B6cie. Tak samo, jak ja zechc=EA w dyskusji zwyzywa=E6 Ci=EA od nad=EAtego g=B3=B1ba, a b=EAd=EA chcia=B3 dalej z tob=B1 dyskutowa=E6, to b=EAd=EA musia=B3 robic ten manewr z wyczuciem, =BFeby ten g=B3=B1b przeszed=B3 i zadzia=B3a=B3, ale nie rozwali=B3... > Nie my=B6la=B3em tak w czasie naszej dyskusji, teraz mi to przysz=B3o do = g=B3owy. A > gdybym tak w pierwszym tek=B6cie do Ciebie napisa=B3, =BFe obejrza=B3em T= woje fotki i > co ty cz=B3owieku wydziwiasz? Co to ma by=E6, klaser ze znaczkami od babc= i aliny? > Jakies bezwarto=B6ciowe wypociny, knoty.... To nie by=B3by=B6 pierwszy. Ale t=B1 wypowiedzi=B1 wystawi=B3by=B6 sobie =B6wiadectwo poni=BFej w=B3asnego poziomu, bo odpowied=BC by=B3aby o zerowej warto=B6ci informacyjnej. Co mi po tym - ani mnie taka wypowied=BC nie pr=F3buje ukierunkowa=E6 (czyli wiem, czego szuka=B3 widz) ani nie pr=F3buje poprawia=E6 zdj=EA=E6 (czyli wiem, co zobaczy=B3 widz), ani nie stanowi sensownej krytyki (czyli co czuje widz), a =B6wiadomo=B6=E6 tego, =BFe tam jest =B6mietnik to mam i bez powiadania... BTW: od jakiego=B6 czasu odpuszczasz sobie pytania, kt=F3re zostawiam w odpowiedziach, je=B6li my=B6lisz, =BFe nie widz=EA, to si=EA mylisz. Twoja ciekawo=B6=E6 jest g=B3odna, ale ja nie lubi=EA jednostronnych przes=B3ucha=F1... > > Uznanie to takie jednostronne i izoluj=B1ce co=B6. > No:) no wi=EAc sk=B1d Ci si=EA bierze przekonanie, =BFe mi zale=BFy na izolacji? > Artysta. Artyst=B1 si=EA po prostu jest i nie sprawia tego ani stosunek d= o siebie > ani wymogi spo=B3eczne. Artyzm to jaka=B6 cecha osobowo=B6ci, jaki=B6 odc= hy=B3... pomy=B6l przez chwil=EA: odchy=B3 od CZEGO? Czy=BFby=B6 ty te=BF my=B6la=B3= w kategorii ciemnej masy? > I masz racj=EA mo=BFna z tym pozosta=E6 sam na sam... ale do tego trzeba = mie=E6 jaja:) raczej d=EAbowe uszy. Jaja to trzeba mie=E6, =BFeby to swoje =B6wiatu pokaza=E6 i twierdzi=E6, =BFe tak ma by=E6 i tr=B1bi=E6, =BFe to jest sztuk= a=2E =20 > Pozdrawiam wzajemnie=20 > Marek r=F3wnie=BF :)

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "marek augustyński"

> > > nie macie tu za dużo trolli na .art, nie? > > > Co to jest troll? > > osoba, która za cel swojego działania uznaje dezorganizację > działania społeczności, _świadomie_ i _celowo_ ale _nie_ w celu > dyskusji np. > - wyraża gdzie się poglądy sprzeczne z dobrym smakiem, obyczajami, > kulturą, starając się sprowokować kłótnię > - podjudza istniejące waśni, wojny ,,systemowe'' > - ubliża ludziom w możliwie złośliwy sposób > - podszywa się pod osoby trzecie... > itd. :) > Raczej trudno takie aktywności zaliczyć do ,,nierozumienia > tłumaczenia'' czy tp. Mijamy się jak wspomniałeś wcześniej. Z tego co rozumiem dla Ciebie jest, nie wiem jak to ująć żeby nie strzelić jakiego lapsusa, ważne, aby dyskusja toczyła się w jakiejś atmosferze, sprzyjającej poznaniu, rozwijaniu wiedzy, wymianie wiadomości. Dyskusja powinna być zatem prowadzona w poszanowaniu rozmówcy itd. Dobrze rozumiem prawda? I to jest piękne, że tak do tego podchodzisz. Dla mnie jednak dyskusja może przybierać przeróżne formy, włącznie z pyskówkami. Uznaje całe dobrodziejstwo ludzkiej natury bo po prostu mnie ona interesuje. I uważam, że bycie, jak to nazywasz, trollem też ma swoją wartość i swoją ciekawą stronę. Jeśli nawet ktoś ma do Ciebie czy do kogoś innego taki czy inny stosunek to przecież z czegoś to wynika, to nie dzieje się od tak. Ja rozmawiam z Tobą i myślisz, że czegoś od Ciebie wymagam, że jakieś szufladki? Otóż nie. Gadam sobie na luzie i rzucam różne wątki bo mamy swobodną pogawędkę, i tyle. Nie odpowiadam na Twoje pytania? Po pierwsze mogę na nie nie odpowiadać, a po drugie widocznie nie uznałem ich za szczególnie ważne. To jest moje prawo a Ty możesz sobie wymagać lub niewymagać. Może to co do Ciebie mówię teraz też z czegoś wynika, może wartość dyskusji również z czegoś się bierze i nie można jej.... sprawić na zawołanie. > > Wydaje mi się, że od tego się zaczyna o uznawania, że ktoś jest oporny, że > > nie rozumie, itd. > > jakiej gimnastyki umysłowej wymaga zaliczenie osoby jak powyżej, co > do której historia takch działań ma kilka lat nieraz, do osób > niedoinformowanych? Ciężko się czyta takie zdanie nie sądzisz. Ja zgubiłem jedna literę a u Ciebie konstrukcja stylistyczna rozwala zupełnie. Rozumiem, że pytasz o trudność kwalifikacji trolla do osób niedoinformowanych i jest to według Ciebie pytanie retoryczne? Zakładam, że tak:) Dla mnie tu nie chodzi o gimnastykę tylko o zwykłą rozmowę... nie chce to nie rozmawiam i koniec historii > > > > Co to jest ta ciemna masa? Chyba wiem.. > > > > Dla mnie masa bez własnej inicjatywy i z oczekiwaniem. Masa, która > > > odmawia podjęcia dyskusji, bo nie jest do niej zdolna. > > > „Bo nie jest do niej zdolna” > > Otóż jest zdolna tylko trzeba z nią (nimi) rozmawiać po ludzku > > Marku, Ty rozumiesz ,,zdolna'' jako ,,zdolna do doprowadzenia do > stanu'', a ja rozumiem ,,zdolna'' jako ,,zdolna już''. :) Udowadniasz sobie tym samym, że to właśnie Ty szufladkujesz. Chcesz przychodzić na gotowe? Ja już się zaczynam bać cokolwiek napisać bo czuję, że i tak rozbije się o mur. Nie rozumiem, po co dyskutować? Zdolna już, jak domniemuję, to według Ciebie zdolna do normalnej, rzetelnej rozmowy na poziomie. Ty rozmawiasz na poziomie i tego się trzymaj, a że co poniektórzy tego nie robią to no to cóż zrobisz, oni są inni i też jacyś. Poza tym dając człowiekowi odczuć, że przyjmujesz go takim jakim on jest dostajesz w zamian bardzo dużo.. zgrzytanie zębami na widok jakiegoś tam trolla, czy nawet hordy trolli jest według mnie głupkowate. >Wielu, > praktycznie wszyscy, nadają się do tego, żeby ich ,,wychować'' na > dyskutantów na poziomie, ale z kolei to nie leży w ich > zainteresowaniach. Posłuchaj siebie i tego tonu. Ja jestem prostym gościem, wale różne zdania, czasem mi bije ale mam margines błędu. Ty go nie masz. Co to jest „nie leży w ich zainteresowaniach”? Czy ty chcesz być tylko zarozumiały czy chcesz być fanatykiem? > > Co znowu za wybudzanie? To jest odgórne ocenianie kogoś na podstawie > > własnych wymagań. > > a na podstawie czyich wymagań oceniasz innych? Bardzo staram się nie oceniać, a nawet jeśli to robię to wiem, że na podstawie swojej głupoty. Oceniam Ciebie, masz rację, i to jest mój błąd, moja wina... ale ja już mam dość bycia grzecznym i uładzonym. Moje pitolenie i wrzaski wobec innych nie są jednak skierowane na nawracanie czy na wybudzanie kogokolwiek. Pokrzyczę sobie, zejdzie ze mnie para i robi mi się lżej:) Przepraszam Cię ale z Tobą jest chyba inaczej. > I nie mów, że nie oceniasz, bo mnie oceniasz. > > > Tu nie chodzi(ło) o ,,chodzenie na marne'' tylko o brak interakcji przy > > > pracy nad stawianym problemem. > > > Teraz nazywasz to interakcją. A jeśli jej nie ma to co? Co się stanie? > > to mnie jednostronna relacja nie interesuje. I tyle. ... > > Pociągnąłem sobie luźno dalej bo pewnie byśmy do tego dotarli, ale ok., > > zostawmy to. Chodzi mi na początek o to, że człowiekowi znającemu swoją > > wartość nie powinny być potrzebne do szczęścia... no wiesz, mówię o tym > > uciekaniu z grupy i twierdzeniu że coś tam. > > ? Chodzi Ci o założenie wątku na ten temat? > Jeśli tak, to wybacz, ale struktura grupy to tam była taka, że z > bywalcami to się znam z wszystkimi, ale kontakt utrzymujemy tyllko > przez grupę, więc wydawało mi się to właściwym miejscem do > pożegnania się z nimi. > A jeśli chodzi CI o flejma giganta w ilości wielu potem, to nie > przypisuj mi ich autorstwa, a raczej zastanów się dlaczego taka a nie > inna reakcja się wywiązała Rozumiem, że po zastanowieniu mam prawo do jednego prawdziwego wniosku?:) > > > Gdzieś sobie posiadanie takiego uzurpuję? > > > „Ja sobie odpuszczam”... a co to kogo obchodzi, że sobie odpuszczasz? > > Znajomych. Tych stamtąd. A co, myślisz, że tam tylko ja byłem? Taki > szary jeden a dookoła wielka ciemność? Mam na to odpowiadzać? > > Twoje intencje są zawarte w teorii o ciemnej masie i o jej zdolności do > > myślenia. > > Przekonaj mnie, że przeciętny, szary człowiek umie samodzielnie > myśleć i podejmować decyzje. Czy Ty myślisz i podejmujesz decyzje? > Ja wierzę, że każdy jest do tego potencjalnie ZDOLNY, ale mało > który zdolny jest JUŻ. A ja nie wierzę w boga;).. > > Niczego nie musi i Ty też nie musisz. > > No to co, mam tam siedzieć i prosić, aż dostanę? > Czy jednak mogę zrezygnować? Możesz dostać, możesz zrezygnować ale nie musisz, i nie musisz się męczyć, nie musisz tłumaczyć... > > > Tu idzie to, co Ci napisałem post wyżej: każdy materiał można zmęczyć. > > > Jakość materiału określa, jak to długo trwa. > > > A czymżeś się tak bidoku zmęczył? Brakiem wiedzy twoich rozmówców?:) > > wiesz, wykręcasz kota ogonem. Mówiłeś coś o wielkich ludziach, > odnoszę wypowiedź do mojego tego słowa rozumienia, a Ty zaginasz to > do mnie - niby dlaczego? Od kiedy ja jestem wielki człowiek? Ani > dokonaniami, ani wzrostem... acha > > > Ludzie, których śmiało > > > można zaliczyć do wielkich, to tacy, których przeciwnicy nie złamali do > > > końca ich życia. > > > Przeciwnicy, ooooooo > > ooooooo > ooooooo > oooooo > jeszcze trzy razy tak mogę. To był zart. > Co, zacząłeś stosować teraz miarkę > wielki człowiek do siebie samego? Pokaz mi ludzi, którzy coś dla > rozwoju historii lub kultury znaczyli, którzy się nie spotykali z > ostrą, długotrwałą krytyką, wyśmianiem, a potem pokaż mi tych, > co temu sprzeciwowi ulegli i jednak czegoś dokonali. Mam się licytować? Sądzę, że w obydwu kategoriach znajdziesz ludzi takich jakich potrzeba. > > > Mi się przestało podobać to, że zawartość merytoryczna moich wypowiedzi > > > na pyryfycy zaczęła lecieć na łeb na szyję, bo ponad moje siły witalne > > > było powtarzanie po tysięczny raz nowej osobie tego samego. > > > Jeśli tak do tego podchodzisz oznacza to, że wiedza i jej wartość mają dla > > Ciebie wartość drugorzędną. > > skąd ten wniosek? > Jak by miała pierwszorzędną, to miałbym siedzieć jak katarynka, > czy co? Po tym się to poznaje? Nie nie po tym. Po tym, że coś mówisz i zostawiasz, że nie oczekujesz odpowiedzi, że myślisz zawczasu zamiast po czasie. Twoje siły witalne nie są po to, aby udowadniać lub powtarzać sobie lub komukolwiek jaki to jesteś mądry. > > Pierwszorzędną za to ma chęć uznania, chęć > > potwierdzenia, że twoje wysiłki są warte zachodu. O to chodzi?.. > > Nakleiłeś sobie etykietkę na mnie i teraz usiłujesz dopasować > resztę. Fajnie. Ale nie twierdź, że interesuje Cię ja, tylko mnie > zaklasyfikowanie do istniejącej szufladki. No to jak taki z Ciebie mądrala to wyrwij się;) żartuję:) Nie mam tu żadnych szuflad, to Ty ciągle się tłumaczysz z czegoś czego podobno nie ma. > Skąd Ci się wzięło przekonanie, że ja uważam swoją edukację za > skończoną, a czas mam nieograniczony? Wiem, że tak nie uważasz przecież sobie gadamy:) > Owszem, jestem egoistą, co > znaczy, że wolę marnować czas na siebie, niż na innych. Pomaganie > ludziom na prfc sprawiało mi przyjemność, póki sam się przy tym > rozwijałem. Przejedź sobie tak z rok wstecz. A teraz powiedz mi, jak > niby KOMUKOLWIEK pomaga to, co wniosłem tam przez ostatnie 3-4 > miesiące? > I co? Poziom uznania dla dobrych postów jakoś był różny? Większy? > Mniejszy? Poziom uznania;) > > Pancerz tylko uwydatniłby ten punkt, byłby w tym miejscu grubszy. > > a tak nie znasz tego punktu. Znam znam > > > Zakładasz - mam takie wrażenie, że mi jednak zależy na uznaniu. Guzik. > > > Mnie bardziej cieszy możliwość pogadania tu z Tobą po ludzku, plus > > > minus. > > > Tak cieszy Cie, ale gdybym ja był oporny intelektualnie uznałbyś mnie za > > trolla i sobie odpuścił bo nie mógłbyś już patrzeć na ogrom mojej niewiedzy:) > > Jeślibym do Ciebie mówił A, a ty powtarzałbyś, że B, a przy > okazji doszedłbym do podejrzenia, że robisz mi to na złość, bo w > wątku obok ktoś mówi B, a ty np. używając ,,moich'' argumentów > przekoujesz go, że A, to pewnie tak. Jest dużo ludzi na świecie, > jeśll ktoś zabawia się w błazna, a ja na to nie mam ochoty, to nie > muszę spędzać czasu przed klawiaturą. Przekonujesz, przemawiasz jak dziad do obrazu, że A to jednak A. Marek, ludzie maja rozum i naprawdę widzą co nieco. Zostaw to powiedz swoje i cześć. A jeśli przeszkadza Ci, że ktoś mówi B a Ty wiesz, że A to przecież masz łeb i możesz takiego palanta załatwić raz dwa.. tylko spokojnie. > > Dla mnie to jest śmieszne. Na pewno zależy Ci na rozmowie o tym i owym, ale > > również na uznaniu. Bo czymże jest oporność Twojego rozmówcy jak nie brakiem > > uznania.... wobec Twojej wiedzy, wobec doświadczenia i inteligencji? > > Mieszasz, starasz się nadmuchać balonik, mieszasz szacunek do > rozmówcy i uznanie, mieszasz do tego oporność, którą w ogóle sam > wstawiłeś w temat. Bo ja Ci mówię że A to jednak B;) > Powiedziałem, że są ludzie niezdolni do dyskusji, przychodzący z > postawą roszczeniową. Dla mnie jest to lekceważenie, nieważne, czy > jest to osoba podchodząca na ulicy i wyszczekująca 'daj chusteczkę', > czy osoba wchodząca na grupę z nickiem NuffkaCyfruffka i wołajaca > ,,co do tysiąca kupidź?''. Brakiem szacunku nazywam też ignorowanie > reguł panujących w danej społeczności. Ech te reguły. Ja tam się już dawno nauczyłem, że reguł to zbyt wielu nie ma. A w sztuce o której rozmawiamy z pewnością ich brak. Zostaw tą cyfrową bo to do niczego nie prowadzi. Jeśli chcesz się przekonać, że ludzie jednak myślą, że są zdolni do dyskusji to na początek zrób takie założenie, a później w to uwierz. Wtedy powrócisz na łono starej utęsknionej grupy i będziesz Markiem znanym jako wielki;) > Jeśli chcesz szufladkować kindersztubę w dziedzinie uznania, to > proszę bardzo, ale jak mamy dyskutować, to fajnie by mieć wspólny > słownik. Szukasz przyjaciół, kobiety czy chcesz, aby morze się rozstąpiło. Nie można mieć wszystkiego. > > najwyżej mnie wytniesz. Nie ma żadnej interakcji, jesteś Ty i ciemna masa. > > Nawet ja jestem ciemną masą bo jedynie co mogę to rozmawiać z Tobą tak, abyś > > sobie nie odpuścił. Muszę się troszczyć i dbać o twój stan, reanimować Cię:) > > Ależ oczywiście. Tak samo, jak ja zechcę w dyskusji zwyzywać Cię > od nadętego głąba, a będę chciał dalej z tobą dyskutować, to > będę musiał robic ten manewr z wyczuciem, żeby ten głąb > przeszedł i zadziałał, ale nie rozwalił... Spoko, mi możesz powiedzieć, że jestem głąbem. > BTW: od jakiegoś czasu odpuszczasz sobie pytania, które zostawiam w > odpowiedziach, jeśli myślisz, że nie widzę, to się mylisz. Twoja > ciekawość jest głodna, ale ja nie lubię jednostronnych > przesłuchań... Jak mógłbyś nie zauważyć. > > > Uznanie to takie jednostronne i izolujące coś. > > No:) > > no więc skąd Ci się bierze przekonanie, że mi zależy na izolacji? Ze zdania przed „No” jasno można wysnuć, że izolacja to efekt uboczny. > > Artysta. Artystą się po prostu jest i nie sprawia tego ani stosunek do siebie > > ani wymogi społeczne. Artyzm to jakaś cecha osobowości, jakiś odchył... > > pomyśl przez chwilę: odchył od CZEGO? Od „normy” > Czyżbyś ty też myślał w > kategorii ciemnej masy? Ja jestem ciemną masą... bezustannie o tym marzę. > > I masz rację można z tym pozostać sam na sam... ale do tego trzeba mieć jaja:) > > raczej dębowe uszy. Jaja to trzeba mieć, żeby to swoje światu > pokazać i twierdzić, że tak ma być i trąbić, że to jest sztuka. Ja twierdzę, że na odwrót ale ok. Pozdrawiam Marek -- Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: Marek Lewandowski

marek augustyński wrote: > Mijamy się jak wspomniałeś wcześniej. Z tego co rozumiem dla Ciebie jest, nie > wiem jak to ująć żeby nie strzelić jakiego lapsusa, ważne, aby dyskusja toczyła > się w jakiejś atmosferze, sprzyjającej poznaniu, rozwijaniu wiedzy, wymianie > wiadomości. Dyskusja powinna być zatem prowadzona w poszanowaniu rozmówcy itd. > Dobrze rozumiem prawda? Taka dyskusja mnie cieszy. I teraz zaryzykuję hipotezę: Można dyskutować o dupie maryni, ale jeśli obaj (obydwoje? nie chcę płci rozróżniać) rozmówcy są zainteresowani ,,zbliżeniem się'' a nie ,,wkuriweniem'' to przez skojarzenia i wątki poboczne zawsze przyniesie ona coś obu dyskutantom. Oczywiście lepiej rozmawiać na jakiś konkretny temat :) > Dla mnie jednak dyskusja może > przybierać przeróżne formy, włącznie z pyskówkami. Uznaje całe dobrodziejstwo > ludzkiej natury bo po prostu mnie ona interesuje. I uważam, że bycie, jak to > nazywasz, trollem też ma swoją wartość i swoją ciekawą stronę. Jeśli nawet ktoś > ma do Ciebie czy do kogoś innego taki czy inny stosunek to przecież z czegoś to > wynika, to nie dzieje się od tak. Czekaj, bo tu są dwie strony tego. Mechanika działań trolla, to, co on wykorzystuje by w końcu małym nakładem pracy zburzyć spokój, jest samo w sobie interesujące. Ale dla mnie to ma wartość poznawania zegara przy użyciu młotka. Fajnie, że się łatwo rozpieprza, ale mnie bardziej interesuje, jak społeczność się wiąże, a nie jak te nietrwałe więzy łatwo rozbić i ludzi skłócić. Interesuje mnie to przede wszystkim dlatego, że atmosferę burzową to umiem zrobic, a ludzi pogodzić - nie, a chciałbym. > Ja rozmawiam z Tobą i myślisz, że czegoś od Ciebie wymagam, że jakieś > szufladki? Otóż nie. Gadam sobie na luzie i rzucam różne wątki bo mamy swobodną > pogawędkę, i tyle. Nie odpowiadam na Twoje pytania? Po pierwsze mogę na nie nie > odpowiadać, a po drugie widocznie nie uznałem ich za szczególnie ważne. To jest > moje prawo a Ty możesz sobie wymagać lub niewymagać. Może to co do Ciebie mówię > teraz też z czegoś wynika, może wartość dyskusji również z czegoś się bierze i > nie można jej.... sprawić na zawołanie. To już było... Idąc od tego punktu w dowolną stronę dochodzi się do wniosku, ze wszystko od wszystkiego jakoś zależy i jesli tylko umieć ogarnąć więcej wzrokiem, to się zrozumie, skąd to tu się bierze... Tylko to jest złudzenie, że to się da ogarnąć. > > jakiej gimnastyki umysłowej wymaga zaliczenie osoby jak powyżej, co > > do której historia takch działań ma kilka lat nieraz, do osób > > niedoinformowanych? > Ciężko się czyta takie zdanie nie sądzisz. Wybacz, gramatyka u mnie kuleje, bo cały czas miesza mi się do niej niemiecki. Niemieckiego się nigdy porządnie nie nauczyłem, a pisałem w nim dyplom przez ostatni kawałek czasu i teraz potrzebuję jakiejś ładnie napisanej polskiej książki, żeby sobie trybiki na nowo poustawiać... > konstrukcja stylistyczna rozwala zupełnie. Rozumiem, że pytasz o trudność > kwalifikacji trolla do osób niedoinformowanych i jest to według Ciebie pytanie > retoryczne? Zakładam, że tak:) Dla mnie tu nie chodzi o gimnastykę tylko o > zwykłą rozmowę... nie chce to nie rozmawiam i koniec historii A uważasz, że się _da_ prowadzić z trollem dyskusję na temat grupy? > > Marku, Ty rozumiesz ,,zdolna'' jako ,,zdolna do doprowadzenia do > > stanu'', a ja rozumiem ,,zdolna'' jako ,,zdolna już''. > :) Udowadniasz sobie tym samym, że to właśnie Ty szufladkujesz. oczywiscie. Ale staram się ograniczyć szufladkowanie do poziomu ,,interesuje mnie'' i ,,nie interesuje mnie''. > Chcesz > przychodzić na gotowe? a jasne :) > Ja już się zaczynam bać cokolwiek napisać bo czuję, że i > tak rozbije się o mur. Nie rozumiem. > Nie rozumiem, po co dyskutować? Zdolna już, jak > domniemuję, to według Ciebie zdolna do normalnej, rzetelnej rozmowy na > poziomie. poziomie... Nie. Zdolna do zebrania dość sił mentalnych, żeby zrozumieć odpowiedź i samemu na nią odpowiedzieć. Rozmawiając ze mną zakładasz, że jestem w stanie przeczytać i zrozumieć na poziomie leksykalnym Twoją wypowiedź. Możemy - i rozjeżdżamy się w interpretacji. To nie zachodzi w przypadku bardzo wielu ludzi produkujących się w usenecie. > Ty rozmawiasz na poziomie i tego się trzymaj, a że co poniektórzy > tego nie robią to no to cóż zrobisz, oni są inni i też jacyś. no właśnie. Ale jak napisałem, że nie mam ochoty rozmawiać z ludźmi, którzy nie rozumieją tekstu pisanego i nie są w stanie sformułować własnych myśli, to mi zarzuciłeś szufladkowanie ich jako ciemnej masy. Spójrz na to z punktu widzenia nazwijmy to - zysku. Co zyskuje osoba na rozmowie, której nie rozumie? Na przykład mogę pisać po polsku, a osoba może polskiego nie rozumieć. Tyle, że granice komunikacyjne są nie tylko na poziomie międzynarodowym, równie zaporowy jest poziom tej naszej rozmowy dla wielu, naprawdę wielu ludzi, którzy w życiu jednej książki nie przeczytali i władają tylko lokalną gwarą. To nie czyni ich gorszymi, to czyni tę rozmowę dla nich niezrozumiałą. Do tematu: dla takiej osoby, która nie rozumie, o czym ja piszę, ani nie ma ochoty, bądź nie widzi celu ,,rozwijania się by zrozumieć'' - taka rozmowa nie przynosi żadnego zysku. Tylko traci czas na czytanie literek. To działa w obie strony i nie zakłada nic względem poziomu, jaki ja, jako piszący, sobą reprezentuję: jeśli piszę farmazony po chińsku, to ktoś się może na tym zechcieć rozwijać np. w zakresie rozumienia bełkotu kretyna. Jeśli piszę coś przydatnego, to ktoś może zechcieć zrozumieć to, by skorzystać z tego co napisałem. A może mu nie zależeć, bo nie widzi dla siebie w tym celu. > Poza tym dając > człowiekowi odczuć, że przyjmujesz go takim jakim on jest dostajesz w zamian > bardzo dużo.. zgrzytanie zębami na widok jakiegoś tam trolla, czy nawet hordy > trolli jest według mnie głupkowate. A ja widzę w nich problem. Możesz mówić, że zgrzytanie jest głupkowate, ale najwyżej w sensie, że może by się dało wymyśleć jakąś radę na takich. > >Wielu, > > praktycznie wszyscy, nadają się do tego, żeby ich ,,wychować'' na > > dyskutantów na poziomie, ale z kolei to nie leży w ich > > zainteresowaniach. > Posłuchaj siebie i tego tonu. Ja jestem prostym gościem, wale różne zdania, > czasem mi bije ale mam margines błędu. Ty go nie masz. Co to jest „nie leży w > ich zainteresowaniach”? Czy ty chcesz być tylko zarozumiały czy chcesz być > fanatykiem? naklej mi co chcesz, ale następnym razem nie wyciągaj zdania z kontekstu. Jakoś chodziło o to, czy z każdym da się dyskutować na dowolnie przyjętym poziomie. Uważam, że nie każdy jest w stanie arbitralny poziom osiagnąć sam, ale każdego da się na niego wywindować. Co w tym fanatycznego? > > a na podstawie czyich wymagań oceniasz innych? > Bardzo staram się nie oceniać, a nawet jeśli to robię to wiem, że na podstawie > swojej głupoty. Oceniam Ciebie, masz rację, i to jest mój błąd, moja wina... tylko nie leć z tym do pokuty zaraz. > ale ja już mam dość bycia grzecznym i uładzonym. Moje pitolenie i wrzaski wobec > innych nie są jednak skierowane na nawracanie czy na wybudzanie kogokolwiek. a na co? > Pokrzyczę sobie, zejdzie ze mnie para i robi mi się lżej:) To czemu nie wykrzyczysz się do monitora? Musi być publicznie? > Przepraszam Cię ale > z Tobą jest chyba inaczej. Bo? Bo ja nie przepraszam, że oceniam, nie uważam, że to moja wina? Używam newsów z pełną świadomością, że mnie można filtrować. Nie zmieniam emaila - o ile mogę, bo np. www-news nie zawsze pozwala - a już wcale nie zmieniam podpisu w nagłówku, poza M.R. Lewandowskim na prfc nie trafiło mi się koegzystować z osobami o tym samym pierszym imieniu i nazwisku, więc jak komuś mój niewyparzony pysk wadzi, to czytniki mają narzędzia do tego... > > > Teraz nazywasz to interakcją. A jeśli jej nie ma to co? Co się stanie? > > to mnie jednostronna relacja nie interesuje. I tyle. > .... ... > Rozumiem, że po zastanowieniu mam prawo do jednego prawdziwego wniosku?:) a skąd wiesz, że jest prawdziwy? > > Znajomych. Tych stamtąd. A co, myślisz, że tam tylko ja byłem? Taki > > szary jeden a dookoła wielka ciemność? > Mam na to odpowiadzać? a po co. > > Przekonaj mnie, że przeciętny, szary człowiek umie samodzielnie > > myśleć i podejmować decyzje. > Czy Ty myślisz i podejmujesz decyzje? tak. > Możesz dostać, możesz zrezygnować ale nie musisz, i nie musisz się męczyć, nie > musisz tłumaczyć... a podobno byłeś ciekawy :) > To był zart. to była próba prowokacji. > > Co, zacząłeś stosować teraz miarkę > > wielki człowiek do siebie samego? Pokaz mi ludzi, którzy coś dla > > rozwoju historii lub kultury znaczyli, którzy się nie spotykali z > > ostrą, długotrwałą krytyką, wyśmianiem, a potem pokaż mi tych, > > co temu sprzeciwowi ulegli i jednak czegoś dokonali. > Mam się licytować? Sądzę, że w obydwu kategoriach znajdziesz ludzi takich > jakich potrzeba. to skąd kpina w poprzednim poście? Co chciałeś przez nią powiedzieć? > > skąd ten wniosek? > > Jak by miała pierwszorzędną, to miałbym siedzieć jak katarynka, > > czy co? Po tym się to poznaje? > Nie nie po tym. Po tym, że coś mówisz i zostawiasz, leży w archiwum dużo. Czy wartościowe to nie mi oceniać > że nie oczekujesz > odpowiedzi, a jak stawiam pytanie? > że myślisz zawczasu zamiast po czasie. Twoje siły witalne nie są po > to, aby udowadniać lub powtarzać sobie lub komukolwiek jaki to jesteś mądry. Hm. Może sprowadźmy to na ziemię, bo ja o realiach, a ty o filozofii. Opisz mi swoimi słowami, jak wyobrażasz sobie pomaganie w sytuacji, gdy na taki sam postawiony problem odpowiadasz pięciu osobom w odstępie tygodnia pojawia sie szósta osoba, pyta o to samo. Czy powtórzenie to udowadnianie komuś, że się jest mądrym? Ale ta osoba oczekuje, że się powtórzy! Ale ja nie chcę. Napisałem w różnych formach pięć razy. Teraz interakcja: Problem jest nietrywialny i bez uzupełnienia szczegółów niemożliwy. Piszesz wstępne wyjaśnienia i stawiasz pytanie. Czy masz prawo oczekiwać odpowiedzi? Czy należy zostawić to pytanie i nigdy do niego nie wracać? A jeśli pojawia się odpowiedź, z której wynika, że osoba nie przeczytała ani kawałka Twojej wypowiedzi, ani wypowiedzi innych osób w wątku, to czy można założyć, że nie da się z tą osobą dostępnymi środkami przekazu prowadzić dyskusji? Czy jak? > > Nakleiłeś sobie etykietkę na mnie i teraz usiłujesz dopasować > > resztę. Fajnie. Ale nie twierdź, że interesuje Cię ja, tylko mnie > > zaklasyfikowanie do istniejącej szufladki. > No to jak taki z Ciebie mądrala to wyrwij się;) żartuję:) > Nie mam tu żadnych szuflad, to Ty ciągle się tłumaczysz z czegoś czego podobno > nie ma. Bo ty ciągle to sugerujesz w rozmowie ze mną. > > Owszem, jestem egoistą, co > > znaczy, że wolę marnować czas na siebie, niż na innych. Pomaganie > > ludziom na prfc sprawiało mi przyjemność, póki sam się przy tym > > rozwijałem. Przejedź sobie tak z rok wstecz. A teraz powiedz mi, jak > > niby KOMUKOLWIEK pomaga to, co wniosłem tam przez ostatnie 3-4 > > miesiące? > > I co? Poziom uznania dla dobrych postów jakoś był różny? Większy? > > Mniejszy? > Poziom uznania;) fajnie, ze to cię cieszy, a coś jeszcze w temacie? > > a tak nie znasz tego punktu. > Znam znam no to śmiało. > > Jeślibym do Ciebie mówił A, a ty powtarzałbyś, że B, a przy > > okazji doszedłbym do podejrzenia, że robisz mi to na złość, bo w > > wątku obok ktoś mówi B, a ty np. używając ,,moich'' argumentów > > przekoujesz go, że A, to pewnie tak. Jest dużo ludzi na świecie, > > jeśll ktoś zabawia się w błazna, a ja na to nie mam ochoty, to nie > > muszę spędzać czasu przed klawiaturą. > Przekonujesz, przemawiasz jak dziad do obrazu, że A to jednak A. Marek, ludzie > maja rozum i naprawdę widzą co nieco. Zostaw to powiedz swoje i cześć. A jeśli > przeszkadza Ci, że ktoś mówi B a Ty wiesz, że A to przecież masz łeb i możesz > takiego palanta załatwić raz dwa.. tylko spokojnie. Przeczytaj jeszcze raz, co napisałem. Twierdzisz, że nie szufladkujesz, a jednak. Wyrażnie zaznaczam, że nie chodzi o odmienność zdania od mojego, tylko o oczywistą, diametralna i nie do pogodzenia sprzeczność we własnych wypowiedziach, podczas gdy spójne pozostaje zaprzeczanie dyskutantom. > > Mieszasz, starasz się nadmuchać balonik, mieszasz szacunek do > > rozmówcy i uznanie, mieszasz do tego oporność, którą w ogóle sam > > wstawiłeś w temat. > Bo ja Ci mówię że A to jednak B;) no i mów. Może mnie przekonasz. Ale jeśli obok zaczniesz przekonywać kogoś innego, że A to jednak A, to Ci zwyczajnie przestanę wierzyć. > > > Powiedziałem, że są ludzie niezdolni do dyskusji, przychodzący z > > postawą roszczeniową. Dla mnie jest to lekceważenie, nieważne, czy > > jest to osoba podchodząca na ulicy i wyszczekująca 'daj chusteczkę', > > czy osoba wchodząca na grupę z nickiem NuffkaCyfruffka i wołajaca > > ,,co do tysiąca kupidź?''. Brakiem szacunku nazywam też ignorowanie > > reguł panujących w danej społeczności. > Ech te reguły. Ja tam się już dawno nauczyłem, że reguł to zbyt wielu nie ma. A > w sztuce o której rozmawiamy z pewnością ich brak. Udajesz, czy naprawdę nie rozumiesz, o czym mówię? > Zostaw tą cyfrową bo to do niczego nie prowadzi. ? Zdaje się, że nawet wątki-echa już wygasły... > Jeśli chcesz się przekonać, że > ludzie jednak myślą, że są zdolni do dyskusji to na początek zrób takie > założenie, a później w to uwierz. Wtedy powrócisz na łono starej utęsknionej > grupy i będziesz Markiem znanym jako wielki;) lmao. > > Jeśli chcesz szufladkować kindersztubę w dziedzinie uznania, to > > proszę bardzo, ale jak mamy dyskutować, to fajnie by mieć wspólny > > słownik. > Szukasz przyjaciół, kobiety czy chcesz, aby morze się rozstąpiło. Nie można > mieć wszystkiego. Wystarczy zdolność jednoznacznej komunikacji na początek > > BTW: od jakiegoś czasu odpuszczasz sobie pytania, które zostawiam w > > odpowiedziach, jeśli myślisz, że nie widzę, to się mylisz. Twoja > > ciekawość jest głodna, ale ja nie lubię jednostronnych > > przesłuchań... > Jak mógłbyś nie zauważyć. jak mógłbyś nie wykorzystać. >> no więc skąd Ci się bierze przekonanie, że mi zależy na izolacji? > Ze zdania przed „No” jasno można wysnuć, że izolacja to efekt uboczny. ale znany. Fajne rzeczy się widzi po niektórych chemikaliach, z ciekawości bym zobaczył, gdyby nie to, że znam efekty uboczne. > > pomyśl przez chwilę: odchył od CZEGO? > Od „normy” a co to jest norma? > > Czyżbyś ty też myślał w > > kategorii ciemnej masy? > Ja jestem ciemną masą... bezustannie o tym marzę. Nie jesteś. Operowanie w stosunku do społecznej masy mianem normy raczej jednoznacznie daje do zrzumienia, że się od niej odcinasz. proooost! -- Marek Lewandowski ICQ#/GG#: mam dosc oszolomow, maile pisac. locustXpoczta|onet|pl http://www.pbase.com/mareklew, http://lockaphoto.stufftoread.com [! Odpowiadaj pod cytatem. Tnij cytaty. Podpisuj posty. !]

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek_Augustyński"

> > Dla mnie jednak dyskusja może > > przybierać przeróżne formy, włącznie z pyskówkami. Uznaje całe dobrodziejstwo > > ludzkiej natury bo po prostu mnie ona interesuje. I uważam, że bycie, jak to > > nazywasz, trollem też ma swoją wartość i swoją ciekawą stronę. Jeśli nawet ktoś > > ma do Ciebie czy do kogoś innego taki czy inny stosunek to przecież z czegoś to > > wynika, to nie dzieje się od tak. > > Czekaj, bo tu są dwie strony tego. Obaj jesteśmy dobrzy w odnajdywaniu dwóch stron medalu i możemy to ciągnąć aż w końcu udowodnimy sobie, że przeciwieństwa mają ze sobą bardzo wiele wspólnego. Taka dygresja > Mechanika działań trolla, to, co on wykorzystuje by w końcu małym > nakładem pracy zburzyć spokój, jest samo w sobie interesujące. Ale dla > mnie to ma wartość poznawania zegara przy użyciu młotka. Fajnie, że się > łatwo rozpieprza, ale mnie bardziej interesuje, jak społeczność się > wiąże, a nie jak te nietrwałe więzy łatwo rozbić i ludzi skłócić. > Interesuje mnie to przede wszystkim dlatego, że atmosferę burzową to > umiem zrobic, a ludzi pogodzić - nie, a chciałbym. No. Trochę z innej beczki. Zauważ, że zainteresowanie człowieka danym tematem łączy się bardzo mocno z nim samym. Mnie interesuje natura człowieka bo mam z nią jakiś kłopot, z moją naturą. Zdarza mi się że jestem destrukcyjny i bardzo mnie ciekawi z czego ten mechanizm się bierze. Staram się więc zgłębiać sposoby rozmowy i sposoby bycia. traktuję je w sposób normalny... tego się nauczyłem. Tzn. niezależnie od zawiłości lub niszczycielskiej siły wywodów mojego rozmówcy rozumiem go, że on może tak lub siak. To jest działanie dwupłaszczyznowe. Staram się pojąć zawartość merytoryczną i wątek o którym rozmawiam, ale również całą gamę innych sygnałów. Jeśli chodzi o pierwsze, próbuję nadążyć za rozmówca i dojść z nim do jakiegoś wspólnego wniosku, a jeśli idzie o drugie to stosuje cała gamę zachowań, beż ograniczeń. Nie robię tego podstępnie czy na złość, albo tak mi się przynajmniej wydaje, to jestem ja i taki mam charakter... jest to mój efekt uboczny, jest to dla mnie naturalne. Poznawanie własnej destrukcyjności, skłonności do rozpieprzania poprzez zrozumienie najbardziej destrukcyjnego rozmówcy. Teraz szuflada dla Ciebie:) Ciebie interesuje jak społeczność się wiąże, nie jak więzy rozbić. Efektem może być, że podchodzisz do zagadnienia (rozmowy) w sposób zapobiegawczy. Mówisz, że umiesz pogodzić ludzi i ja Tobie wierzę. Zastanawiam się tylko jakie musi być to pogodzenie jeśli unika konfliktu... jak dla mnie będzie niepełne. W momencie pojawienia się sporu nastąpi odrzucenie, bo przecież ciebie spór nie interesuje. Efektem ubocznym Twoich starań i dobrych intencji może być paradoksalnie konflikt. Może uznasz to za odwracanie kota ogonem, lub przyklejanie łaty ale takie są często „mechanizmy”. Napisałem w cudzysłowie, gdyż uważam, że człowiek wymyka się mechanizmom, a chęć ich zrozumienia powoduje efekt uboczny. > > Ja rozmawiam z Tobą i myślisz, że czegoś od Ciebie wymagam, że jakieś > > szufladki? Otóż nie. Gadam sobie na luzie i rzucam różne wątki bo mamy swobodną > > pogawędkę, i tyle. Nie odpowiadam na Twoje pytania? Po pierwsze mogę na nie nie > > odpowiadać, a po drugie widocznie nie uznałem ich za szczególnie ważne. To jest > > moje prawo a Ty możesz sobie wymagać lub niewymagać. Może to co do Ciebie mówię > > teraz też z czegoś wynika, może wartość dyskusji również z czegoś się bierze i > > nie można jej.... sprawić na zawołanie. > > To już było... > Idąc od tego punktu w dowolną stronę dochodzi się do wniosku, ze > wszystko od wszystkiego jakoś zależy i jesli tylko umieć ogarnąć więcej > wzrokiem, to się zrozumie, skąd to tu się bierze... Tylko to jest > złudzenie, że to się da ogarnąć. Tak złudzenie, oczywiście. > > konstrukcja stylistyczna rozwala zupełnie. Rozumiem, że pytasz o trudność > > kwalifikacji trolla do osób niedoinformowanych i jest to według Ciebie pytanie > > retoryczne? Zakładam, że tak:) Dla mnie tu nie chodzi o gimnastykę tylko o > > zwykłą rozmowę... nie chce to nie rozmawiam i koniec historii > > A uważasz, że się _da_ prowadzić z trollem dyskusję na temat grupy? Uważam, że się da. I uważam również, że można się od kogoś takiego dowiedzieć więcej niż od tzw. wyważonych, zdolnych już do rozmowy... Ja staram się być trollem za każdym razem kiedy się wypowiadam:) Nie mam w internecie znajomych, ludzi z którymi mógłbym poklepać się po plecach i bardzo mi z tym dobrze. Jeśli zauważę, że ktoś zbyt mocno liczy się z moim zdaniem to pierwsze co zrobię to dam sobie spokój. Nie mam potrzeby słuchania kim ja to nie jestem... bo nie jestem. > > Ja już się zaczynam bać cokolwiek napisać bo czuję, że i > > tak rozbije się o mur. > > Nie rozumiem. Wyjaśnienie jakoś znajdziesz > > Nie rozumiem, po co dyskutować? Zdolna już, jak > > domniemuję, to według Ciebie zdolna do normalnej, rzetelnej rozmowy na > > poziomie. > > poziomie... Nie. Zdolna do zebrania dość sił mentalnych, żeby zrozumieć > odpowiedź i samemu na nią odpowiedzieć. Ok. > > Ty rozmawiasz na poziomie i tego się trzymaj, a że co poniektórzy > > tego nie robią to no to cóż zrobisz, oni są inni i też jacyś. > > no właśnie. Ale jak napisałem, że nie mam ochoty rozmawiać z ludźmi, > którzy nie rozumieją tekstu pisanego i nie są w stanie sformułować > własnych myśli, to mi zarzuciłeś szufladkowanie ich jako ciemnej masy. Możesz różnie to nazywać, ciemna masa, ludzie którzy nie rozumieją, którzy nie są w stanie cośtam. Przecież ja nawet nie muszę Cię szufladkować.... > Spójrz na to z punktu widzenia nazwijmy to - zysku. Jest takie powiedzenie, ze pieniądze robi się przy okazji. Zysk z rozmowy też jest przy okazji i trudno jest do niego dążyć wprost. > Co zyskuje osoba na rozmowie, której nie rozumie? Na przykład mogę pisać > po polsku, a osoba może polskiego nie rozumieć. Tyle, że granice > komunikacyjne są nie tylko na poziomie międzynarodowym, równie zaporowy > jest poziom tej naszej rozmowy dla wielu, naprawdę wielu ludzi, którzy w > życiu jednej książki nie przeczytali i władają tylko lokalną gwarą. To > nie czyni ich gorszymi, to czyni tę rozmowę dla nich niezrozumiałą. Pewnie, no i co z tego.. Jeśli czytasz jakąś mądrą książkę (lub mniej mądrą:) to tez czasem jest ona dla ciebie niezrozumiała. Możesz olać albo spróbować zrozumieć, nie będziesz przecież pisał do jej autora „Panie, weź Pan to przetłumacz z polskiego na nasze” > Do tematu: dla takiej osoby, która nie rozumie, o czym ja piszę, ani nie > ma ochoty, bądź nie widzi celu ,,rozwijania się by zrozumieć'' - taka > rozmowa nie przynosi żadnego zysku. Tylko traci czas na czytanie > literek. To działa w obie strony i nie zakłada nic względem poziomu, > jaki ja, jako piszący, sobą reprezentuję: jeśli piszę farmazony po > chińsku, to ktoś się może na tym zechcieć rozwijać np. w zakresie > rozumienia bełkotu kretyna. Jeśli piszę coś przydatnego, to ktoś może > zechcieć zrozumieć to, by skorzystać z tego co napisałem. A może mu nie > zależeć, bo nie widzi dla siebie w tym celu. Może > > Poza tym dając > > człowiekowi odczuć, że przyjmujesz go takim jakim on jest dostajesz w zamian > > bardzo dużo.. zgrzytanie zębami na widok jakiegoś tam trolla, czy nawet hordy > > trolli jest według mnie głupkowate. > > A ja widzę w nich problem. Możesz mówić, że zgrzytanie jest głupkowate, > ale najwyżej w sensie, że może by się dało wymyśleć jakąś radę na > takich. Mogę jeszcze w innym sensie... w takim, że oni nie są problemem więc nie potrzebuję wymyślać na nich rady. > > >Wielu, > > > praktycznie wszyscy, nadają się do tego, żeby ich ,,wychować'' na > > > dyskutantów na poziomie, ale z kolei to nie leży w ich > > > zainteresowaniach. > > > Posłuchaj siebie i tego tonu. Ja jestem prostym gościem, wale różne zdania, > > czasem mi bije ale mam margines błędu. Ty go nie masz. Co to jest „nie leży w > > ich zainteresowaniach”? Czy ty chcesz być tylko zarozumiały czy chcesz być > > fanatykiem? > > naklej mi co chcesz, ale następnym razem nie wyciągaj zdania z > kontekstu. Przepraszam, nadinterpretuję... > Jakoś chodziło o to, czy z każdym da się dyskutować na dowolnie > przyjętym poziomie. Uważam, że nie każdy jest w stanie arbitralny poziom > osiagnąć sam, ale każdego da się na niego wywindować. Co w tym > fanatycznego? A czy ten arbitralny poziom powstaje od tak, czy jest on wynikiem ogólnego zrozumienia? O to pytasz cały czas więc odwróć to w swoją stronę. Fanatyczne jest to, że widzisz trolli a sam nie zakładasz nawet, ze trollem możesz być Ty:) Ty Marek Lewandowski, osiągnąłeś poziom a ciemna masa nie. Nie chce odwracać kota ogonem ani żonglować zbytnio słowami. Rozumiem Cie i wiem mniej więcej o czym mówisz. Chodzi jedynie o ten mały margines błędu, założenie, że to Ty jesteś ciemną masą, i nie potrafisz wyrwać się z arbitralnego poziomu... że to właśnie ten poziom może szkodzić dyskusji. Nie rozmawiasz z robotami tylko z ludźmi, z trollami itd., itp. > > ale ja już mam dość bycia grzecznym i uładzonym. Moje pitolenie i wrzaski wobec > > innych nie są jednak skierowane na nawracanie czy na wybudzanie kogokolwiek. > > a na co? Na rozmowę, na uznanie, że jestem żywą istotą i z takimi rozmawiam, że istoty te mają jakaś wrażliwość i swoje charaktery. Że można sobie tak po prostu rozmawiać, śmiać się z byle czego i o byle co się wnerwiać.. że można to robić na swój sposób, że nie trzeba zachowywać poziomu... i pozorów. Że rozmawiając w takiej atmosferze można się porozumieć i zrozumieć. I że to w nas zostaje. > > Pokrzyczę sobie, zejdzie ze mnie para i robi mi się lżej:) > > To czemu nie wykrzyczysz się do monitora? Musi być publicznie? Sam krzycz do monitora:) > > Przepraszam Cię ale > > z Tobą jest chyba inaczej. > > Bo? Bo ja nie przepraszam, że oceniam, nie uważam, że to moja wina? Bo tłumaczysz cos czego nie trzeba tłumaczyć > > > > Teraz nazywasz to interakcją. A jeśli jej nie ma to co? Co się stanie? > > > > to mnie jednostronna relacja nie interesuje. I tyle. > > > .... > > ... .. > > Rozumiem, że po zastanowieniu mam prawo do jednego prawdziwego wniosku?:) > > a skąd wiesz, że jest prawdziwy? Znowu się dałem nabrać:) Ale pisałeś chyba, żebym się zastanowił czy przemyślał, jakoś tak. Sadziłem, że Ty już to zrobiłeś i masz odpowiedź. > > > Przekonaj mnie, że przeciętny, szary człowiek umie samodzielnie > > > myśleć i podejmować decyzje. > > > Czy Ty myślisz i podejmujesz decyzje? > > tak. I z tego punktu widzenia nadal zakładasz, że są ludzie którzy nie myślą i nie podejmują decyzji? > > Możesz dostać, możesz zrezygnować ale nie musisz, i nie musisz się męczyć, nie > > musisz tłumaczyć... > > a podobno byłeś ciekawy :) profesor ciekawski:) jestem ciekawy, ale to nie zmienia faktu, że nie musisz mojej ciekawości karmić. > > To był zart. > > to była próba prowokacji. Teraz Ty nadinterpretujesz. > > > Co, zacząłeś stosować teraz miarkę > > > wielki człowiek do siebie samego? Pokaz mi ludzi, którzy coś dla > > > rozwoju historii lub kultury znaczyli, którzy się nie spotykali z > > > ostrą, długotrwałą krytyką, wyśmianiem, a potem pokaż mi tych, > > > co temu sprzeciwowi ulegli i jednak czegoś dokonali. > > > Mam się licytować? Sądzę, że w obydwu kategoriach znajdziesz ludzi takich > > jakich potrzeba. > > to skąd kpina w poprzednim poście? Co chciałeś przez nią powiedzieć? Jeśli kpiłem to pewnie chciałem Cię wykpić... popatrz jak trudno jest człowiekowi przełknąć kpinę. O ile łatwiej radzimy sobie z obelgami lub nawet z własną głupotą;) > > że nie oczekujesz > > odpowiedzi, > > a jak stawiam pytanie? To jest możliwość, że nie uzyskasz odpowiedzi, i świat się z tego powodu nie zawali. > > że myślisz zawczasu zamiast po czasie. Twoje siły witalne nie są po > > to, aby udowadniać lub powtarzać sobie lub komukolwiek jaki to jesteś mądry. > > Hm. Może sprowadźmy to na ziemię, bo ja o realiach, a ty o filozofii. > > Opisz mi swoimi słowami, jak wyobrażasz sobie pomaganie w sytuacji, gdy > na taki sam postawiony problem odpowiadasz pięciu osobom w odstępie > tygodnia Za darmo mi nie wychodzi;) Ale ok. Odpowiadam tak jak potrafię a co z tą wiedzą zrobi mój słuchacz tego już nie wiem. Nie rozumiem mam to jakoś egzekwować. > pojawia sie szósta osoba, pyta o to samo. > Czy powtórzenie to udowadnianie komuś, że się jest mądrym? Nie powtórzenie tylko pretensje, że ktoś nie skorzystał. To tak jakbym podał komuś przepis na gulasz a ten ktoś za cholerę nie chciał tego ugotować. Ja bym mu powtarzał „ugotuj bo dobre” a ten ktoś nic. > Ale ta osoba oczekuje, że się powtórzy! > Ale ja nie chcę. Napisałem w różnych formach pięć razy. No widzisz, sytuacja się odwróciła, teraz Ty nie chcesz, a tamten oczekuje. Czy on może od ciebie oczekiwać? Może, tylko ty nie musisz odpowiadać... on nie musi zrozumieć, obaj nie musicie. > Teraz interakcja: > Problem jest nietrywialny i bez uzupełnienia szczegółów niemożliwy. > Piszesz wstępne wyjaśnienia i stawiasz pytanie. > Czy masz prawo oczekiwać odpowiedzi? Czy należy zostawić to pytanie i > nigdy do niego nie wracać? Jak napisałem, masz prawo oczekiwać, możesz również zostawić to pytanie, możesz do niego wracać lub nie. Jeśli Ty nie odpiszesz na moje pytania, lub zwyczajnie zerwiesz wątek to ok. Jakie ja mogę mieć pretensje do ciebie? Może mogę, może jakiś wariat na moim miejscu wysłałby ci pozew sądowy, że zerwałeś tak ciekawą według niego dysputę... ale Ty nie musisz.. może ci się po prostu nie chcieć. > A jeśli pojawia się odpowiedź, z której wynika, że osoba nie przeczytała > ani kawałka Twojej wypowiedzi, ani wypowiedzi innych osób w wątku, to > czy można założyć, że nie da się z tą osobą dostępnymi środkami przekazu > prowadzić dyskusji? Czy jak? Można założyć > > > Nakleiłeś sobie etykietkę na mnie i teraz usiłujesz dopasować > > > resztę. Fajnie. Ale nie twierdź, że interesuje Cię ja, tylko mnie > > > zaklasyfikowanie do istniejącej szufladki. > > > No to jak taki z Ciebie mądrala to wyrwij się;) żartuję:) > > Nie mam tu żadnych szuflad, to Ty ciągle się tłumaczysz z czegoś czego podobno > > nie ma. > > Bo ty ciągle to sugerujesz w rozmowie ze mną. heh, a Ty dajesz się w to wciągnąć:) > > > Owszem, jestem egoistą, co > > > znaczy, że wolę marnować czas na siebie, niż na innych. Pomaganie > > > ludziom na prfc sprawiało mi przyjemność, póki sam się przy tym > > > rozwijałem. Przejedź sobie tak z rok wstecz. A teraz powiedz mi, jak > > > niby KOMUKOLWIEK pomaga to, co wniosłem tam przez ostatnie 3-4 > > > miesiące? > > > I co? Poziom uznania dla dobrych postów jakoś był różny? Większy? > > > Mniejszy? > > > Poziom uznania;) > > fajnie, ze to cię cieszy, a coś jeszcze w temacie? Tak. To co wniosłeś pewnie pomogło niejednemu, z tego co wnioskuję. Pomogło też tobie bo dotarłeś do momentu w którym przestało Ci to pomagać. W życiu nie ma odwrotu, nigdy, i dobrze inaczej musielibyśmy cofać się w rozwoju. > > > Jeślibym do Ciebie mówił A, a ty powtarzałbyś, że B, a przy > > > okazji doszedłbym do podejrzenia, że robisz mi to na złość, bo w > > > wątku obok ktoś mówi B, a ty np. używając ,,moich'' argumentów > > > przekoujesz go, że A, to pewnie tak. Jest dużo ludzi na świecie, > > > jeśll ktoś zabawia się w błazna, a ja na to nie mam ochoty, to nie > > > muszę spędzać czasu przed klawiaturą. > > > Przekonujesz, przemawiasz jak dziad do obrazu, że A to jednak A. Marek, ludzie > > maja rozum i naprawdę widzą co nieco. Zostaw to powiedz swoje i cześć. A jeśli > > przeszkadza Ci, że ktoś mówi B a Ty wiesz, że A to przecież masz łeb i możesz > > takiego palanta załatwić raz dwa.. tylko spokojnie. > > Przeczytaj jeszcze raz, co napisałem. Uwielbiam to:) „wróć pięć postów wyżej i przeczytaj co tam ciekawego napisałem, zrewiduj swoje pojmowanie”. Ulubiony argument niejakiego Czarka:) > Twierdzisz, że nie szufladkujesz, > a jednak. Wyrażnie zaznaczam, że nie chodzi o odmienność zdania od > mojego, tylko o oczywistą, diametralna i nie do pogodzenia sprzeczność > we własnych wypowiedziach, podczas gdy spójne pozostaje zaprzeczanie > dyskutantom. I czym się tu emocjonować? Chcesz udowadniać przed całym światem, że troll to rzeczywiście troll? A zaprzeczyć można wszystkiemu, to wcale nie wymaga specjalnie dużej wiedzy. Ktoś kiedyś powiedział „jestem za a nawet przeciw”:)... czy to zdanie rzeczywiście tak idiotycznie głupie?... > > > Powiedziałem, że są ludzie niezdolni do dyskusji, przychodzący z > > > postawą roszczeniową. Dla mnie jest to lekceważenie, nieważne, czy > > > jest to osoba podchodząca na ulicy i wyszczekująca 'daj chusteczkę', > > > czy osoba wchodząca na grupę z nickiem NuffkaCyfruffka i wołajaca > > > ,,co do tysiąca kupidź?''. Brakiem szacunku nazywam też ignorowanie > > > reguł panujących w danej społeczności. > > > Ech te reguły. Ja tam się już dawno nauczyłem, że reguł to zbyt wielu nie ma. A > > w sztuce o której rozmawiamy z pewnością ich brak. > > Udajesz, czy naprawdę nie rozumiesz, o czym mówię? Sam to oceń > > Zostaw tą cyfrową bo to do niczego nie prowadzi. > > ? Zdaje się, że nawet wątki-echa już wygasły... echa czego? Z ciekawości pytam:) > > > pomyśl przez chwilę: odchył od CZEGO? > > > Od „normy” > > a co to jest norma? Cały czas starasz się to wyjaśnić. > > > Czyżbyś ty też myślał w > > > kategorii ciemnej masy? > > > Ja jestem ciemną masą... bezustannie o tym marzę. > > Nie jesteś. Operowanie w stosunku do społecznej masy mianem normy raczej > jednoznacznie daje do zrzumienia, że się od niej odcinasz. A gdzie ja dałem do zrozumienia, że ciemna masa to norma? Ciemna masa to żywioł, a normą jest próba jego okiełznania. Pozdrawiam Marek -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek_Augustyński"

> Mówisz, że umiesz pogodzić ludzi i ja Tobie wierzę. tzn nie umiesz:) -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: Marek Lewandowski

Marek Augustyński wrote: dobra, znowu będzie chwila pauzy, bo jestem nieprzytomny, a jutro rano jadę do PL i przy kompie pewnie siądę we wtorek, ewentualnie równie nieprzytomny - w poniedziałek. To tak tytułem, że ciąg dalszy nastąpi ;) -- Marek Lewandowski ICQ#/GG#: mam dosc oszolomow, maile pisac. locustXpoczta|onet|pl http://www.pbase.com/mareklew, http://lockaphoto.stufftoread.com [! Odpowiadaj pod cytatem. Tnij cytaty. Podpisuj posty. !]

Re: fotograficzne wakacje w ..A u s t r a l i i

user: "Marek Lewandowski"

Marek Lewandowski wrote: > dobra, znowu b=EAdzie chwila pauzy, bo jestem nieprzytomny, a jutro rano > jad=EA do PL i przy kompie pewnie si=B1d=EA we wtorek, ewentualnie r=F3wn= ie > nieprzytomny - w poniedzia=B3ek. To tak tytu=B3em, =BFe ci=B1g dalszy nas= t=B1pi ;) zaznaczam tylko, =BFe nie jestem martwy ani nie zapomnia=B3em o w=B1tku, ale jestem permanentnie offline i wypoczywam od netu, dyskusja jeszcze chwil=EA zaczeka... :P -- Marek Lewandowski ICQ#/GG#: mam dosc oszolomow, maile pisac. locustXpoczta|onet|pl http://www.pbase.com/mareklew, http://lockaphoto.stufftoread.com [! Odpowiadaj pod cytatem. Tnij cytaty. Podpisuj posty. !]